Z samego rana pobiegłam do kwatery, by sprawdzić jak tam z Stefanem, czy było mu wygodnie i wg. Jak się okazało niepotrzebnie się o niego martwiłam. Kocur smacznie spał na kocyku. Wyglądał tak słodko, że aż szkoda było mi go budzić ^^ Jednak nie mogłam pozwolić mu spać do 10 więc szturchnęłam go łapką:
- Stefan lubi sobie pospać, jak widzę, jest 10 rano.
- O... - ziewnął mrucząc.
- Dzień dobry. - powitałam go.
- Dzień dobry. - również się przywitał robiąc tzw. koci grzbiet.
- Jak tam się spało? - zapytałam ochoczo.
- Całkiem, całkiem. W nocy zrobiło się trochę zimniej, ale to nic.
- Nic dziwnego, że było zimniej. Lada moment spadnie śnieg. - westchnęłam patrząc przez okno.
- Coś się stało?
- Nie tylko... W zimie Patrycja rzadko wypuszcza mnie i Wolverina na zewnątrz. Siedzimy całymi dniami w domu przy kominku próbując jakoś zakamuflować chęć wydostania się i pobiegania z przyjaciółmi.
- A do tego ten śnieg. - prychnął kocur.
- Śnieg nie jest taki zły jeżeli jest miękki. Fajnie się w nim skacze. - zachichotałam i wtedy jak na wezwanie zauważyłam pierwszy płatek śniegu. - Ach...
- A więc zaczyna się kilkumiesięczna męczarnia.
- Niestety. Wiesz, jakoś nie mam ochoty siedzieć tu i patrzeć jak pada śnieg. Przejdziemy się? - zapytałam z delikatnym uśmiechem. Szczerze? Stefan mnie (dość duże) trochę kręcił... Nie był taki jak inne kocury, ale z drugiej strony czuję malutką nutkę mięty do Dextera. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.
- Jasne. - odparł również z małym uśmiechem.
Razem ruszyliśmy na spacer.
Właściwie nie wiem, gdzie szliśmy. Po prostu przed siebie. Opadający śnieg pięknie mienił się w słońcu.
- Mimo wszystkich wad zimy... Śnieg jest piękny. - zamruczałam.
- Yhym. - poparł mnie. - A wiesz co jeszcze jest piękne?
- Co? - zapytałam lekko zawstydzona. Liczyłam, że powie coś w stylu "Ty" itp xd
- To! - miauknął radośnie wpychając mnie w małą zaspę śnieżną.
- Pfu... - od razu wyplułam śnieg z buzi i skoczyłam na kocura. Zaczęliśmy się turlać w śniegu.
<Stefan? ;3>
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
PRZEPRASZAM!
Naprawdę, przepraszam Was z całego serca za to, że tak zaniedbałam stado! Nie będę Was okłamywać... Miałam problem z internetem przez jakiś czas, a potem brak chęci do czegokolwiek. Mam nadzieję, że wybaczycie mi ponownie.
Wasza przywódczyni,
Sadza
Subskrybuj:
Posty (Atom)