wtorek, 30 kwietnia 2013

Zawieszone!

Niestety, ale muszę zawiesić stado, bo nauka mnie goni >.< Dzięki za wyrozumiałość.

Wasza przywódczyni,

Sadza

sobota, 27 kwietnia 2013

Od Luny - CD historii Sadzy


http://www.youtube.com/watch?v=U3qdmyfcSTY - miłego słuchania do czytania^^

Fajnie się bawiło z Sadzą.Serio.Na zabawie spędziłyśmy kilka dobrych godzin ale,że już się ściemniało to musiałyśmy wracać.Sadza pokazała mi wcześniej co,gdzie i jak więc wiedziałam ale zostałam jeszcze trochę na świeżym powietrzu.
Gdybym wiedziała co mnie czeka to bym poszła szybko na swoje miejsce.A tak?
Jak widać jakieś fatum nade mną wisi...
Była dobra godzina po zmroku a ja nadal się bawiłam.Nic mi nie przeszkadzało.Jednak miałam jakieś złe przeczucia.Olewałam je,że tak powiem i w dalszym ciągu nie wracałam by się wyspać.Nagle coś zaszeleściło w krzakach.Odruchowo odskoczyłam i nadstawiłam uszy chowając się za niewielki krzak,ponieważ byłam niewielka (wielki plus dla mojego wzrostu^.Nagle pokazał się jakiś obcy kształt.Wyczułam w nim wrogość ale nie potrafiłam go określić.
W tym momencie (nie wiem jakim cudem) kichnęłam.Kształt odwrócił się w moim kierunku.Wyczuwałam swoją śmierć...
Zauważywszy mnie kopnął mnie z wielką siłą.Uderzyłam w drzewo.Plusem było to,że wiedziałam kim był ten kształt.Olbrzymi kocur.Najeżyłam się ale on nic nie robił sobie z tego,iż byłam gotowa do drapania.Korzystając ze swojej siły (i wzrostu) zaatakował mnie.Usiłowałam się bronić ale jedyne co mogłam robić to uciekać i wołać o pomoc (czyli u mnie to przeraźliwe miauczenie).Najeżona,przerażona uciekałam przed obcym kotem.W pewnym momencie upadłam potykając się o kamień czy korzeń wystający z ziemi.Skuliłam się przed oprawcą a w jego oczach widziałam swój koniec...
Nagle zjawił się jakiś kocur z naszych...

<Kim jest ten kocur???>

Od Swift - CD historii Tony'ego


Uśmiechnełam sie do kocura. Razem poszliśmy nad jezioro i spotkaliśmy tam Telare i Wolverina.
- To oni?-ZApytałam sie Tony;ego.
-Tak, chodz.- Powiedział kocur i podszedł do pary.
-Cześć wam.-Powiedział Tony.
-Hej.- Odpowiadziała Telara.
-Siema.- Powiedział Wolverin.-Kto to ?-Zapytał.
-To Swift..-Powiedział Tony.
-Nowa?-Zapytała Telara.
-Tak...Swift to jest Telara i Wolverin.-Powiedział Tony.
- Tak Tony mówił mi o was.Od dawna tu jesteście?-Zapytałam.
-Noo...nawet.-Odpowiedzieli razem.
Uśmiechnełam sie. Popatrzałam na wszystkich i wskoczyłam to wody.
-Ona lubi pływac?-Zapytał Wolverin.
-No, chyba wkońcu jakby nie lubiała to by nie pływała.-Odpowiedział Tony. Po kchwili wyszłam z wody.

<Tony??? Sorka brak weny x.x>

piątek, 26 kwietnia 2013

Od Czarnulki - CD historii Sadzy


- To gdzie idziemy? - zapytałam Dzikusa
- Może na pastwisko, albo łąkę?
- Wolę łąkę.
Poszliśmy cały czas ze sobą rozmawiając. Gdy doszliśmy na łąkę wiedziałam o nim prawie wszystko.
- A ty, chciałbyś się o mnie coś dowiedzieć?
- No...Nie wiem, może co robiłaś, jak byłaś kociakiem?
- No najbardziej lubiłam bawić się z moim rodzeństwem. Pochodzę z miasta, tam się wychowałam, ale pewnego dnia przygarnęła mnie Alicja. Już ich nawet nie pamiętam. - westchnęłam
- Może pobiegamy? - zapytał Dzikus widząc moje przygnębienie
- Dobra, to kto pierwszy do tamtego drzewa! - krzyknęłam i zaczęłam biec
Biegliśmy łeb w łeb. Dobiegliśmy do drzewa równocześnie.
- Remis! - krzyknął Dzikus
- Może wrócimy, co? - zapytałam widząc, że się ściemnia
- Dobra, odprowadzić cię? - zapytał
- Nie, dzięki. - odpowiedziałam, bałam się, że zobaczy Magaline
- Hmm, spoko jak uważasz. Może spotkamy się jutro tutaj o 9?
- Dobra, no to lecę, pa! - pomachałam łapą
- Trzymaj się! - zawołał

<Dzikus, CD?>

Wystawa!

Prosiłabym, żebyście mi własne głosy na wystawę wysłali również na pw howrse! Nie wiem co jest z tymi ankietami, ale po jednym odświeżeniu strony głosy zniknęły. Wiem, bo głosowałam na pewnego kovura i nie ma przy nim głosu. :/

Ps.
Ankietę zrobiłam od nowa :/
Wasza przywódczyni,
Sadza 

Od Telary - CD historii Wolverina


-Hmm...no może.. eh.. sama nie wiem... - odparłam smutno
-Chociaż w sumie.. - po chwili do głowy przyszła mi pewna myśl
-Tak ?
-Może oni sami się zorientują, kiedy zobaczą nas razem
-Oby - powiedział Wolv dając mi całusa ^^
-Robi się już ciemno.. - mruknęłam smętnie - Muszę już wracać.. - ciągnęłam dalej
-Będę tęsknił.. - powiedział smutno mój partner , pocałowałam go i zeskoczyłam z drzewa, smętym krokiem udałam się do domu.

~Po drodze~

Kiedy szłam do domu spotkałam Vektusa, najwidoczniej wracał z kwatery głównej
-Hejo! - powiedział podbiegając do mnie
-Cześć! - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Hehe, gratuluję! - powiedział
-Eh... dopiero co się spotkaliśmy a ty już zaczynasz.. - powiedziałam przewracając oczami
-No co? Tylko Ci mówię , że dobrze Ci się ułożyło że ten em..
-Tak , świetnie, uwierz mi że też się cieszę, i zapewniam Cię - układa mi się najlepiej jak może!
-Hm, jak chcesz.. - powiedział ale właśnie wtedy przekroczyliśmy próg domu
-Oh, no nareszcie jesteście! Już myślałam że się zgubiiście- powiedziała Paula, ja jak najprędzej poszłam się położyć , chciałam żeby już był ranek i żebym znów mogła się spotkać z Wolverinem ^^\

~Rankiem~

<Wolverin? Co się stało rankiem? Czekasz z serenadą? ;p>

♥...Pierwsza para...♥

Telara i Wolverine są razem! Forever mam nadzieję! Gratulacje...


Wasza przywódczyni,
Sadza

Od Wolverina - CD historii Telary

- (...) Że jesteśmy parą? - zapytała.
- Chyba... Tak. Jesteśmy parą. - powiedziałem całując ją w głowę. - Nawet nie wiesz jaką euforię czuję.
- Ja też... Nie sądziłam, że mnie pokochasz. - szepnęła.
- No co ty? Pokochałem Cię od pierwszego wejrzenia i to ja się dziwie, że kotka taka jak ty, champion pokochała mnie. - uśmiechnąłem się.
- Los chciał byśmy byli razem.
- To nie los... To przeznaczenie. - po tych słowach jeszcze trochę sobie słodziliśmy, aż nagle moja partnerka wstała <bosko móc tak o niej powiedzieć>. - Gdzie idziesz... kochanie?
- Chodź! Powiemy o tym reszcie! - plan Telary mi się spodobał. Wreszcie zaznałem w życiu prawdziwego szczęścia.

Gdy byliśmy już obok mojego domku zastałem Sadzę. Zwróciła na nad uwagę, bo szliśmy z ogonami splątanymi i uniesionymi do góry.
- Wolv... - uśmiechnęła się i spojrzała na moją ukochaną. - Tel... Czy wy...?
- Tak! - wykrzyknęła ucieszona Telara.
- Jesteśmy razem! - dodałem ucieszony.
- To super! Pierwsza para w stadzie! - uśmiechnęła się moja współlokatorka. - Chodźcie! W kwaterze akurat jest zebranie!
Sadza pociągnęła nas za sobą i zaprowadziła do kwatery głównej. Tam byli wszyscy. Gdy tylko weszliśmy wszystko spojrzenia były zwrócone ku nam.
- Kochani muszę Wam coś ogłosić. - dodała tajemniczo Sadza. - Telara i Wolv...
- Jesteśmy razem! - krzyknąłem jednocześnie z Telarą. Sadza spojrzała na nas z ukosa, ale widać, że się cieszyła.
Wszyscy zaczęli nam kolejno gratulować itp., potem zaczęły się rozmowy, podczas których zwialiśmy na zewnątrz.
Zaprowadziłem Telarę na najwyższe drzewo w lesie i tam usiedliśmy w samej koronie. Półksiężyc właśnie wchodził pewnie na niebo ciągnąc za sobą płaszcz mlecznych gwiazd.
- Ale one piękne. - skomplementowała je Tel.
- Nie tak jak ty. - zamruczałem.
- Jesteś uroczy...
- Mrrr...<3 - odparłem i wtuleni w siebie zaczęliśmy podziwiać niebo i okolicę mówiąc czułe słówka sobie na wzajem. Jednak jedno pytanie nie dawało mi pytanie.
- Wolv... Popadasz w melancholię*, dlaczego? - zapytała
- A nic... Jedno pytanie mnie dręczy.
- Jakie?
- Bo wiesz... Cieszę się, że jesteśmy razem, ale... Co nasi opiekunowie na to? Jak oni się o tym dowiedzą?

<Tel...? Masz pomysł...♥♥♥>

*melancholia dla tych co nie wiedzą - stan przygnębienia, nastrój łagodnego smutku.

Od Telary - CD historii Wolverina


- Bo ja... Ja... Cię... Ja Cię kocham. - powiedział całując mnie, zdziwiłam się no bo ..bo... bo ja go ten... ale on... nie sądziłam że mnie pokocha!
A jednak !
To się stało!
Na prawdę ktoś mnie pokochał, i żeby tego była mało toi nie taki zwykły "ktoś" tylko najlepszy "ktoś" na świecie!
Byłam zaskoczona, ale widocznie los tak chciał, a ja nie będę mu się sprzeciwiać
-Ja.. ja Ciebie też.. - powiedziałam po chwili tuląc się do niego jeszcze bardziej, spędziliśmy jeszcze chwilkę na tuleniu się do siebie
-Wiesz co? - zapytałam po chwili
-Tak?
-Czy to oznacza że...
-że?
-że jesteśmy parą?

<Wolv? Tak czy nie?>

Od Sadzy - CD historii Vektusa

Gdy Vek <taki skrócik ^.^> kazał mi zamknąć oczy zdziwiłam się. Co on znowu kombinuje? Jednak ciekawość nie wzięła w górę i cierpliwe siedziałam z zamkniętymi oczami. Słyszałam jak kocur wskakuje na drzewo i zaczyna biegać w kółko. Już po chwili coś zaczęło opadać na moje ciało.
- Otwórz oczy. - powiedział i jak kazał tak zrobiłam.
Wokół mnie, na mnie i nade mną były delikatne biało-różowe płatki kwiatów. Wszystko wyglądało tak pięknie i... romantycznie ^^ Vektus znów okrążył drzewa i kolejny kwiaty opadły na ziemię, zaraz potem usiadł obok mnie.
- Vek... To jest piękne. - szepnęłam i dałam mu przyjacielskiego buziaka w policzek.
- Piękne kwiaty dla pięknej kocicy. - uśmiechnął się, a ja od razu się zarumieniłam.
- Dzięki. Wiesz... Trochę zimno. Wrócimy do kwatery?

<Vektus brak weny T^T>

Od Wolverina - CD historii Telary

Po kilku godzinach wspaniałej zabawy w wodzie wyszliśmy i po wysuszeniu usiedliśmy na brzegu. Słońce zachodziło, było tak romantycznie...
- Ehh.. ale tu pięknie.. - powiedziała wtulając się w mój tors. Na początku się zarumieniłem, ale potem oparłem moją głowę na jej i jedną łapą ją objąłem. Zacząłem cicho mruczeć. - Wolv...
- Tak? - zapytałem.
- Czy ty mruczysz? - uśmiechnęła się.
- E... No... Tak mruczę, bo... Ten zachód jest taki piękny i ogólnie jest...
- Tak wiem. - odparła również mrucząc. Chwilę tak spędziliśmy <ok 30 min.>, gdy postanowiłem wyznać to co czuję.
- Telara... - zacząłem.
- Tak? - zapytała odwracając do mnie głowę.
- Bo ja... Ja... Cię... Ja Cię kocham. - powiedziałem całując <czyli liżąc w pyszczek> ją.

<Telaro? *^*>

Wystawa otwarta!

Dodałam ankiety! Zagłosujcie na najpiękniejszą kotkę i najprzystojniejszego kocurka! Nie ma ankiety z kociątkami, bo zapisana jest tylko Luna :)
NIE MOŻNA GŁOSOWAĆ NA SIEBIE! LICZĘ NA WASZĄ UCZCIWOŚĆ!

Wasza przywódczyni,
Sadza

czwartek, 25 kwietnia 2013

Od Sadzy - CD historii Logana

Historia Logana na prawdę była smutna, obydwoje wiele przeżyliśmy.

- Wow... Musiało Ci być ciężko.
- Mi? Raczej tobie. - szturchnął mnie w ramię. - Wiesz, nie rozmawiajmy już może o tym, dobrze? Wolałbym się przejść.
- Oczywiście. - zgodziłam się. Mi też nie było łatwo o tym mówić. - Gdzie chcesz się przejść?
- Może... Może... Na łąkę?
- Jasne.

Bez dalszych rozmów ruszyliśmy na łąkę. Przez całą drogę skakałam po wyschniętych liściach, bo fajnie chrupią pod łapami. Logan śmiał się ze mnie, ale ja będę robić to do końca życia ;3
- Poskacz sobie. - zaproponowałam i razem zaczęliśmy skakać.
Było przy tym mnóstwo śmiechu i zabawy. W końcu dotarliśmy na łąkę i tam co zastaliśmy? Ludzi koszących trawę.
- To... Co robimy? - zapytał.
- Może trochę ich po wnerwiamy?

<Logan brak weny T^T>

Od Sadzy - CD historii Luny

Po tym jak Papi wypluła na mnie wodę miałam ochotę kogoś solidnie podrapać... Obojętnie mi kogo. Na pyszczku Luny malował się uśmiech, jednak mi to nie przeszkadzało. Cieszyłam się, że ona się cieszy :3

- Ile ty tego kurde wzięłaś!? - krzyknęła Patrycja.
- Ja tylko całość zawartości bagażnika auta. Mama mi na siedzenia wpakowała jeszcze kilka 10 kg opakować żarcia. W sumie to...- przeliczyła w myślach. -Ponad sto kilogramów żarcia.
Pata posłała jej po drodze niezłą wiązankę przekleństw.
- To się nazywa wyrozumiałość dla kotów. - parsknęła Luna, a ja zaczęłam wylizywać swoje futro.
- No cóż... Będziemy mieć co jeść. - uśmiechnęłam się  i pacnęłam kotkę mokrym ogonem.
- Fuj! Idź na słońce wysusz się!
- Słońce... Ta.... Chciałabym, ale w jesień to trochę trudno.
- Jesień? Masz coś do niej! Ona jest super! Można bawić się w stertach liści i... Bawić się w stertach liści! - wołała z entuzjazmem mała.
- Chcesz iść się pobawić w stertach liści? - zapytałam sarkastycznie.
- Tak! - odparła Luna, która zignorowała mój ton.
- Niech Ci będzie. - odparłam i wyskoczyłam przez okno domku. - Wyjdź drzwiami! - krzyknęłam do niej, lecz samica powtórzyła mój ruch i wyskoczyła przez okno. Trafiła idealnie w stertę liści.
- Yeah! - uśmiechnęła się.
- Bawimy się?

<Luna?>

Tony'ego - CD historii Skayres

Ech... Nad jeziorem było tak miło i przyjemnie.

- Mmm, ale cieplutko. - powiedziała Skayres.
- Dokładnie. Mógłbym tak cały dzień. - odparłem rozciągając się na ziemi.
Kotka podeszła do jeziora i zaczęła pić. Słońce grzało przyjemnie, ale przez to moje pragnienie się wzmogło. Spokojnie podszedłem do tafli wody i również zacząłem pić. Nim się obejrzałem kotka uderzyła z całej siły w wodę sprawiając, że byłem cały mokry za to ona sucha.
- Dziękuję. - szepnąłem "obrażony" i ruszyłem w stroną lasku.
- Tony ja... Ja nie chciałam... To był tylko żart. - mówiła kotka idąc w moją stronę.
Wtedy ja szybko się obróciłem i zacząłem otrzepywać się z wody. Skay przerażona zaczęła biec w stronę jeziora i przy samym brzegu wepchnąłem ją do zbiornika wodnego.
- Tony! - wrzasnęła i gdy odwracałem się by odejść kotka pociągnęła mnie za ogon. Nie zdążyłem się zaprzeć i również wpadłem.
- Skayres! - po moim krzyku z lekkim uśmiechem rozpoczął się bieg na suchy ląd.
Gdy tylko któreś z nas było na brzegu, to drugie znów zaciągało go do wody. I tak w kółko i kółko... W końcu dałem za wygraną. - Dobra już, już!
- Ha! Mam Cię. - uśmiechnęła się.
- Ale jestem głodny... Idę polować, przyłączysz się?

<Skay?>

Koniec!

Zapisy na wystawę zamknięte!

Wasza przywódczyni,
Sadza

Od Telary - CD historii Wolverina


-No pewnie! - powiedziałam kończąc pić wodę
-Hehe, no to w drogę! - powiedział Wolv i ruszyliśmy nad jezioro

~Nad jeziorem~

Kiedy doszliśmy nad jezioro woda obijała się o brzeg, łagodne fale, ostatnie promienie słońca i taki cudowny krajobraz, właśnie sobie go podziałam, gdy Wolv wepchnął mnie do wody, jednak nie dałam się mu tak łatwo bo przy spadaniu złapałam go za łapę i tym sposobem oboje znaleźliśmy się w wodzie
-Ty! - powiedziałam chlapiąc na niego
-Ej! - odpowiedział również mnie chlapiąc , bawiliśmy się tak jeszcze kilka minut potem postanowiliśmy popływać

~Kilka godzin potem~

Po kilku godzinach, oboje okazywaliśmy zmęczenie więc niechętnie wyszliśmy z wody, był już wieczór słońce zachodziło, usiedliśmy na brzego
-Ehh.. ale tu pięknie.. - powiedziałam wtulając się w jego tors, od razu się zarumieniłam

<Wolverin? Sorki że takie krótkie , cierpię na aktualny brak weny :/>

Od Vektusa - CD historii Sadzy


-Chyba... - odpowiedziałem trochę niepewnie
-Ale... - pociągnąłem dalej
-Ale co?
-Ale zobacz jak tu pięknie!
-No może..
-Może? Piękne drzewa słońce jesień już zapasem w okolicy mało takich miejsc a ty mówisz "może" ? - zaśmiałem się
-eh.. no dobra ... tu jest pięknie!
-No właśnie chodź! - popędzałem ją
-A-ale gdzie?
-Przed siebie... - powiedziałem i zachęcającym ruchem głowy sprowadziłem ją w głąb sadu, muszę przyznać był piękny... ba piękny był najcudowniejszym miejscem jakie widziałem! I w dodatku.. była tam Sadza!
Czyli.... wychodzi na to.. że byłem w najpiękniejszym miejscu jakie widziałem z najpiękniejszą kotką jaką widziałem! A więc.. to najpiękniejszy dzień w moim życiu! Właśnie stanęliśmy pod drzewem troszkę podobnym do jabłoni w czasie zakwitu, no ale to nie ważne miało malutkie różowe kwiatuszki
-poczekaj chwilkę - powiedziałem do Sadzy z szarmanckim uśmieszkiem
-Co ty chcesz zrobić? - zapytała śmiejąc się
-Coś fajnego! - powiedziałem i zwinnie wskoczyłem na drzewo
-Zamknij oczy- powiedziałem kiedy byłem już na najwyższej gałęzi na drzewie
-Ale po co? - zapytała zaciekawiona kotka
-hehe... zobaczysz, ale zaufaj mi!
-No dobra... - powiedziała niepewnie kotka zamykając oczy, ja zacząłem skakać po gałęzi a płatki opadały na Sadzę, wyglądała przepięknie! jej szare futro wręcz idealnie komponowało się z różowo-białymi delikatnymi płatkami

<Sadza? i jak wrażenia?>

Od Sadzy - CD historii Dextera

Dzisiaj patrolowałam tereny wokół stada krów pani Simons. Muszę w końcu znaleźć partnera... Nie dam rady patrolować tak dużych terenów sama. Dobrze, że mam Wolverina, ale gdy on znajdzie partnerkę też nie będzie miał już dla mnie tyle czasu. Wszystko było okey, ale nagle usłyszałam jak jedna z krów zaczęła głośno muczeć. Pobiegłam w stronę dźwięku i kogo zobaczyłam? Dextera masującego swoją łapkę.

-Hej. - powiedziałam.
- Cz-cześć. - wydusił z siebie próbując wstać.
- Coś Ci jest?
- Nie! Wszystko w porządku.
- Przecież widzę
- Najwidoczniej źle widzisz. - uśmiechnął się.
- To dziwne... Weterynarz mówi, że mam świetny wzrok. - również się uśmiechnęłam pomagając mu wstać.
- Dzięki.
- Hehe... Zaatakowałeś nie tę krowę. Ona zawsze taka jest. Pacniesz ją, a ona od razu ma zamiar Cię zgnieść.
- Zauważyłem.
- Masz ochotę na spacer? - zapytałam, a mu mina zrzedła :/

<Dexter?>

Od Tony'ego - CD historii Swift

Gdy zaprowadziłem Swift do Sadzy, a ta zgodziła się przyjąć tą pierwszą do stada stwierdziłem, że moja "robota" jest skończona. Jednak Swift podeszła do mnie i zaczęliśmy gadać.

- Dzięki, że mnie tu zaprowadziłeś. - powiedziała.
- A spoko. - odparłem.
- No to ja idę popływać.
- Ty lubisz pływać? - zapytałem.
- Noo... A to coś dziwnego?
- Hm... W sumie nie. Możliwe, że spotkasz tam Telarę i Wolverina.
- Kogo?
- To członkowie stada... Chyba coś między nimi jest. - zaśmiałem się. - Obydwoje są rasy bengalskiej.
- Ah... Może pójdziesz ze mną? Poznasz mnie z nimi i w ogóle.
- Skoro chcesz. - odparłem obojętnie i ruszyłem z Swift.

<Swift, brak weny T^T>

Od Sadzy - CD historii Czarnulki

Przybiegł do mnie Dexter mówiąc, że Linett bije się z jakaś obcą kotką. Od razu tam pobiegłam, bo nie pozwolę na takie coś. Nieznajoma siedziała cicho pod ścianą kwatery.

- Linett, zostaw ją, może ona nie wie o naszym stadzie. Co cię do nas sprowadza? - zapytałam.
- Ja tak tylko przypadkiem...- wyjąkała.
- Hm... Przypadkiem. Masz właściciela?
- Tak oczywiście! - odparła.
- Wiesz... Mam stado. Możesz dołączyć. Nawet jakbyś nie miała właściciela i tak możesz dołączyć. - zaśmiałam się.
- To jak? - zapytał Dzikus... Zara... Skąd tu Dzikus? O.o
- Dzikus co ty tu... - zaczęłam.
- Jeżeli mogę. - przerwała mi kotka.
- To super! - ucieszyłam się. - Dzikus możesz oprowadzić...
- Czarnulka. - powiedziała radośnie kotka.
- (...) Czarnulkę?
- Jasne. - kocur uśmiechnął się i razem z Czarnulką wyszedł.

<Czarnulka?>

wtorek, 23 kwietnia 2013

Od Logana - CD historii Sadzy


Sadza zaczęła mi opowiadać swoją historię. Zrobiło mi się jej strasznie żal... Została oddzielona z rodzeństwem, straciła rodziców.... Musiało być jej strasznie ciężko.
- (...) A ty? Jak tam twoja historia? Pamiętasz coś? - spytała po czasie.
- C-co? A, nie... Nie chcesz jej znać. - zaśmiałem się lekko.
- Ależ chcę. - zrobiła maślane oczka, a ja wprost nie potrafiłem odmówić.
- No dobrze. - odparłem. - Tak więc jak już mówiłem, jestem rasowy. Urodziłem się więc w hodowli. Pewnego dnia kupił mnie pewien milioner. Ten jednak zachorował i umarł. Cały jego majątek został przekazany jego siostrzenicy, która nienawidziła kotów i po prostu mnie wyrzuciła. Byłem wtedy taki malutki... No i oczywiście przygarnęła mnie Magda, a weterynarz zrobił mi jakieś badania, by zobaczyć, czy aby na pewno jestem rasowy. Zaprzyjaźniłem się ze Skay, potem poznałem Ciebie. - uśmiechnąłem się. - To tyle.
- Wow... Musiało Ci być ciężko.
- Mi? Raczej tobie. - szturchnąłem ją w ramię. - Wiesz, nie rozmawiajmy już może o tym, dobrze? Wolałbym się przejść.
- Oczywiście. - zgodziła się.

<Sadza? Wybacz, ale na prawdę weny nie miałam :/>

Tereny!

Do terenów Stada Kocich Tajemnic dodaję piękny sad, który odnalazłam razem z Vektusem :3

Wasza przywódczyni,
Sadza

Od Sadzy - CD historii Vektusa

Odpoczywałam sobie na parapecie w słońcu póki jeszcze jest. Jesień już za pasem...
- Witaj! - powiedziałam, gdy zauważyłam kroczącego w moją stronę Vektusa.
- Cześć! - odpowiedział. - Dasz się namówić na spacerek? - dodał po chwili zrywając kwiatek i dając mi go.
- Dziękuję. - zarumieniłam się. - Chętnie spędzę dzisiejszy dzień w Twoim towarzystwie. - powiedziałam zeskakując zwinnie z parapetu.
- Gdzie chcesz się przejść?
- Hm... Na łąkę. Jesień za niedługo. Chciałabym jeszcze skorzystać z przyjemnego blasku słońca.
- Skoro chcesz to tam pójdźmy. - Vektus uśmiechnął szarmancko i poszliśmy w stronę łąki.

Długo szliśmy, aż za długo... Minęła przynajmniej 1 godzina, a łąki nadal nie było widać. Bardzo prawdopodobne, że się zgubiliśmy. Zanim jednak powiedziałam swoje podejrzenia Vektusowi przed moimi oczami ukazał się piękny sad, którego drzewa miały różowe kwiaty.
- Chyba się zgubiliśmy. - powiedziałam do Vektusa.

<Vektus, brak weny T^T>

Od Skayres - CD historii Tony'ego


Tony spytał się, czy może mnie odprowadzić, a ja bez zastanowienia się zgodziłam. Gdy byliśmy już przed płotem mojego domu zauważyłam Logana. Spojrzał się nieufnie na Tony'ego, na mnie i wskoczył za ogrodzenie. Wydawało mi się, jakby widział w nowym członku stada zagrożenie.
- To Logan. Mieszka ze mną. - powiedziałam.
- Spoko nie musisz się tłumaczyć. - odparł odchodząc.
- O 9:00 spotkamy się przy tej latarni <wskazałam łapką>, okey? Oprowadzę Cię do końca.
- Okey. - po tych słowach ruszył "z kopyta".
Gdy usłyszałam twierdzącą odpowiedź, na moim pyszczku namalował się uśmiech. Nie wiem, czemu, ale zdawało mi się, że z tej znajomości może wyjść coś więcej, niż sama przyjaźń. Szczęśliwa skoczyłam za ogrodzenie i mało co nie dostałam zawału. Gdy się odwróciłam, spostrzegłam Logana stojącego dokładnie kilka milimetrów przede mną.
- Kto to był? - spytał.
- A ty co? Mój ojciec? - zaśmiałam się i zwinnie wyminęłam kocura, po czym zrobiłam kilka kroków ku drzwi. Ten jednak podbiegł i zatrzymał mnie.
- Spotkasz się z nim jutro? - pytał dalej.
- Daj sobie spokój, okay? - fuknęłam.
Pośpiesznym krokiem udałam się do drzwi wejściowych i poczęłam je drapać. Po chwili podeszła mama Magdy i otworzyła je, a ja szybko weszłam do środka. Niestety - upierdliwy kocur też. Podbiegłam do Magdy, która siedziała na fotelu i zajęłam miejsce na jej kolanach, patrząc na Logana wzrokiem dającym do zrozumienia ''nie waż się do mnie podchodzić''. Moja pani zaczęła głaskać mnie po głowie i drapać za uchem, a ja usnęłam mrucząc z rozkoszy.

~nazajutrz~

Wstałam dość wcześnie. Pierwsze, co moje oczy zobaczyły tego dnia to Logan stojący nade mną i wpatrujący się we mnie.
- Odpowiesz mi wreszcie? - znów zaczął mnie męczyć.
- Słuchaj, nie muszę Ci się spowiadać. - przewróciłam oczami i odepchnęłam kolegę tylnymi łapami, po czym zwinnie zeskoczyłam z fotela.
- Zadałem Ci pytanie! - krzyknął z oburzeniem w głosie.
- A ja je zignorowałam. - nie zważając na kocura podeszłam do miski z jedzeniem.
Gdyby nie to, że Magda zawołała Logana pewnie dalej by się dopytywał. Wykorzystując chwilę szybko zjadłam i czym prędzej wyszłam przez otwarte okno na dwór. Tam szybko wylizałam sierść i udałam się pod latarnię. Tony już na mnie czekał. Na sam jego widok uśmiechnęłam się i usiadłam obok.
- Hej. Długo czekasz? - spytałam.
- Dopiero przyszedłem. - oznajmił. - To jak? Gdzie mnie teraz zaprowadzisz?
- Hmm... Las już widziałeś, łąkę też... Zabrałabym Cię nad jezioro, ale to 45 minut drogi. - westchnęłam.
- Żaden problem.
- Serio?
- Serio. Prowadź. - również się uśmiechnął.

Nie czekając na dalsze słowa, wstałam i skierowałam się w stronę jeziora, a Tony szedł koło mnie. Co chwila zamienialiśmy ze sobą kilka słów, a ja od czasu do czasu starałam się trochę do niego zbliżyć. Gdy wreszcie doszliśmy, pierwsze, co zrobiliśmy to wylegiwanie się na trawie. Do tego słońce przyjemnie przygrzewało.
- Mmm, ale cieplutko. - rozmarzyłam się.
- Dokładnie. Mógłbym tak cały dzień.
- ''Mógłbyś, ale ja Ci na to nie pozwolę.'' - pomyślałam.
Wstałam i podeszłam do wody, przy czym udawałam, że piję. Pragnienie w końcu dopadło Tony'ego, więc również podszedł, a ja wtedy zrobiłam jeden, potężny plusk, ochlapując basiora, sama zaś zostając sucha.

<Tony? Nie obrazisz się?>

Pora roku!

Obecna pora roku to jesień! Wspomnijcie w opowiadaniach ;)

Wasza przywódczyni,
Sadza

Od Wolverina - CD historii Telary

Telara wygrała niebieską wstążkę! Moja dziew... Hehe... Moja przyjaciółka jest championem! Wiedziałem to od zawsze, ale teraz mam dowody. Niebieska wstążka była przypięta do obróżki, którą dałem jej dzień wcześniej. By uczcić dzisiejszy dzień postanowiliśmy pochodzić po lasku.
Gdy już tam byliśmy zaczęłam się czaić i szybko wbiegłem w krzaki.

- Wolverine? - kotka zawołała mnie lecz ja cicho zaszedłem ją od tyłu i klepnąłem łapą w grzbiet.
- Berek! - krzyknąłem, a ona odskoczyła.
- A! nie strasz mnie! - powiedziała lecz ja już odbiegałem w stronę jeziora. Czemu akurat jeziora? Obydwoje lubimy wodę więc...

Gdy byliśmy kilkadziesiąt metrów od jeziora Telara pacnęła <przekazała mi tzw. berka> mnie w łeb i zaczęła biec w przeciwnym kierunku. Moje plany dotyczące zabawy w wodzie legły w gruzach, ale co tam... Zabawa była przednia. Kotka była strasznie szybka i dogoniłem ją dopiero w kwaterze głównej.
- Hah...hah...ha... - sapała Telara. - Wy...wygra...wygrałam!
- Bo... ja... był...byłem zbyt... zmęczo...ny. - również sapałem. Ten bieg był strasznie męczący, ale czas spędzony z Telarą był tego warty. - Idziesz się... Napić wody?
- Mojej pani nie... ma. Ale pocze...kam na Ciebie. - powiedziała.
- Nie no... Chodź u mnie się napijesz. - zaproponowałem i powolnym krokiem razem z kotką ruszyłem w stronę domu.
Papi widząc jak mozolnie wchodzimy do domu od razu nalała nam <Telarze też ^____^> zimnej wody...
- Czuję się jak w raju. - powiedziałem kończąc pić.
- Tak... Woda jeszcze nigdy nie smakowała tak miło.
- Yhym... Idziemy popływać?

<Telara brak weny :/>

Od Swift


Pierwszy raz w nowym otoczeniu. Nawet ładnie było, drapaki, kuweta, jedzenie, woda a co najlepsze jezioro. Pani pogłaskała mnie i puściła na dwór. No i oczywiście pognałam w strone jeziora. Nim sie nie obejrzylam byłam w wodzie. Było super. Nagle sporstrzegłam kota tej samej rasy. Cała mokra wyszłam na ląd po czym sie wytrzepałam. Zmierzyłam kocura wzrokiem.
-Kto ty?- Zapytałam krotko.
- A ty to ?-Zapytał.
-Pierwsza spytałam.-Odpowiedziałam.
-Tony, jestem a ty to ?-Zapytał ponownie.
-Swift.-Odpowiedziałam krótko.
-Nie jesteś z naszego stada co nie?-Powiedział niepewnie.
-Stada?!Jakiego?-Zapytałam.
-No Sadza prowadzi to stado...-Powiedział.
-Mogłabym dołączyć?-Zapytałam.
-To już jej sie pytaj.-Odpowiedział.Tony zaprowadził mnie do Sadzy. Zapytałam jej sie czy mogłabym dołączyć. Kotka sie zgodziła. Postanowiłam kogos poznać żeby mieć sie z kim trzymać i nie być odlutkiem.Podeszłam do Tony'ego.
-Dzieki że mnie tu zaprowadziłeś.-Powiedziałam.
-A spoko.-Odpowiedział.
- No to ja ide popływać.-Powiedziałam.
-Ty lubisz pływać?!-Powiedział zdziwiony Tony.
-Noo... A to coś dziwnego?-Zapytałam.

<Tony dokończysz proosze x.x>

Nowa kotka - Swift!

Swift, tropicielka

Od Czarnulki


Miałam dość Magaline. Cały czas kazała mi podziwiać jej wygląd. Miałam dość jej rządzenia i wywyższania się. Co z tego, że nie jestem rasowa. Miałam jej serdecznie dość. Przy pierwszej lepszej okazji wybiegłam z domu. Nie wiedziałam co z sobą zrobić. Byłam w miasteczku od niedawna. Nie znałam jeszcze terenów. Po raz pierwszy wyszłam na dwór sama. Zobaczyłam las i skierowałam tam moje kroki.
( w lesie )
Weszłam na kamienistą ścieżkę. Ptaki śpiewały, las szumiał. Nagle zobaczyłam ślady kocich łap. Skierowałam się za nimi. Gdy tak szłam usłyszałam cichy szelest. Nie zawracałam sobie nim głowy, tylko uparcie szłam za śladami. Nagle zobaczyłam domek na drzewie. Ślady za którymi wcześniej szłam prowadziły właśnie do niego. Podkradłam się i weszłam na górę. W tej chwili skoczyła na mnie jakaś kotka. Zaczęła ze mną "walczyć". Oczywiście przegrałam.
- Co ty tu robisz?- zapytała
- Ja...
- No a kto, skąd się tu wzięłaś, kim jesteś?- zapytała kotka
- Nie wiedziałam co powiedzieć. Tyle tych pytań. W tej chwili weszła jakaś inna kotka i powiedziała
- Linett, zostaw ją, może ona nie wie o naszym stadzie. Co cię do nas sprowadza?- zapytała
- Ja tak tylko przypadkiem...- wyjąkałam
Niebieska kotka stropiła się, po czym powiedziała:

< Sadza, sorry, brak weny T.T >

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Kursor ;3

Wiecie, czy nie, ale i tak to powiem! Nasz kursor z zwykłej białej myszki, stał się żółto-zieloną szczałką! xd

Wasza przywódczyni,
Sadza

Ps.
Wszelkie błędy są zrobione umyślnie :D

Wystawa!

Zapisy na wystawę są oficjalnie otwarte! Więcej w zakładce "Wystawy".

Wasza przywódczyni,
Sadza :)

Nowa kotka - Czarnulka!

Czarnulka, strażniczka


Od Dextera - CD historii Sadzy


Sadza przyjęła mnie Linett i Betmoth'a do stada. Chociaż i tak poradziłbym sobie bez niego. Przywódczyni oprowadziła nad w miarę swoich możliwości po mieście( do stada ciągle przybywały nowe koty) i opowiedziała o zasadach panujących w stadzie. Pożegnaliśmy się wszyscy i rozeszliśmy do swoich domów. Tam czekała na nas moja nowa pani z miseczką pełną jedzenia.


~nazajutrz~

Z samego rana wybrałem się na dwór, nie budząc nikogo a zwłaszcza Linett która od razu zaczęła by zrzędzić.
Była już niecała godzina po wschodzie słońca, wdrapałem się na pobliski płot i szedłem nim w stronę słonca. Pszenica lekko powiewała na wietrze, a krowy pasły się na łąkach. Wpadłem na genialny pomysł! A może by ja tak trochę podenerwować?!
Podkradłem się do jednej bezszelestnie, nawet mnie nie usłyszała. Przygotowałem się do skoku... I JUŻ! Wbiłem się pazurami w zad krowy, ta zaczęła przeraźliwie muczeć i wierzgać. Trzymałem się tak dłuższą chwilę gdy krowa wpadła na genialny pomysł przygniecenia mnie do płotu. Rozpedziła się i uderzyła bokiem o płot. Od razu schowałem pazury i osunąłem się na ziemie. Czułem się tak jakby poturbowało mnie stado psów. Rozmasowałem bolącą łapę i wtedy zauważyłem Sadzę, patrolowała okolicę.
-Hej- podeszła do mnie
-Cz-cześć- wydusiłem próbując wstac
- Coś Ci jest?
- Nie! Wszystko w porządku- skłamałem
-Przecież widzę
- Najwidoczniej źle widzisz- uśmiechnąłem się


<Sadza?>

niedziela, 21 kwietnia 2013

Od Telary - CD historii Wolverina


-Telara jak Ci poszło?! - zapytał z przejęciem
-Świetnie! - powiedziałam pokazując niebieską wstążkę którą miałam przyczepioną do obróżki (tej od Wolva ^^)
-Hehe pasuje Ci do obróżki! - powiedział śmiejąc się
-Dzięki- odparłam z uśmiechem
-To .. co robimy przez resztę dnia? -zapytał po chwili
-hmm... może pójdziemy do lasu?
-Okey - powiedział Wolverine i ruszyliśmy w drogę do lasku

~W lesie~

Kiedy doszliśmy do lasu kocur zaczął jakoś dziwnie się czaić.. nagle zniknął mi z pola widzenie
-Wolverine? - zawołałam go, ale w odpowiedzi usłyszałam tylko echo, nagle poczułam na grzbiecie łapę
-Berek! - powiedział Wolv, ja odskoczyłam
-A! nie strasz mnie! - powiedziałam, ale nie wiem czy kocur to usłyszał bo już uciekał przed mym dotykiem i wiadomością iż to on ma zostać berkiem

<Wolv? Sorki że takie krótkie... brak weny ;/>

Od Luny - CD historii Sadzy


-Bardzo!-ucieszyłam się z nowych znajomości.
Siedziałyśmy i czekałyśmy na dziewczyny aż wrócą.Trochę im to zeszło ponieważ Ela dźwigała olbrzymią torbę z kocim jedzeniem a Pati furę saszetek itp.Normalnie aż zaczęłam miauczeć gdy Pati nadepnęła mi na ogon.Fuknęłam i z podniesionym ogonem podeszłam bliżej Sadzy.W końcu obie puściły zawartości tego co niosły by po chwili upaść na ziemię z głośnym westchnieniem.
-Ile ty tego wzięłaś?-spytała z niedowierzaniem Pati masując swoje stopy.
-Dużo...To dopiero początek-powiedziała ze śmiechem Ela na co Pati ją kopnęła ze śmiechu.
-Jeny.Koty mają lepiej od nas!
-Wiadomo..Chodźcie wy małe potwory-zażartowała Ela.Obie podeszłyśmy do swoich ulubienic i czas na mruczenie.W pewnym momencie to zastanawiałam się czy to nie są jakieś zawody w głośniejszym pomrukiwaniu.W każdym razie Sadza nagle miauknęła a Pata zaśmiała się.Po chwili już ją głaskała a ona wzmogła swe mruczenie.Ja tylko łasiłam się do swojej przyjaciółki a ta nagle wyciągła nową zabawkę.Tym razem to...WŁÓCZKA!!!I to niebieska!A Pata wzięła zabawkowy laser!W tym momencie zaczęła się iście prawdziwa zabawa.Po kilkunastu minutach padłyśmy ale Sadza usiadła na twarzy Paty (xD) a ta ją zdjęła i zaczęła głaskać.Moja za to wzięła mnie w ręce i podniosła nad sobą.Po chwili miauknęłam domagając się od niej pieszczot.Jakby czytała w moich myślach bo dała mnie z powrotem i zaczęła głaskać.
-Pati?
-Hm?
-Idziemy po kolejne rzeczy dla kotów?-spytała się niewinnie Ela akurat gdy Pata piła wodę.Efekt był taki,że wypluła wszystko co miała w ustach na nas.Głównie poleciało na Sadzę (było warto widzieć jej wyraz twarzy ).
-Ile ty tego kurde wzięłaś!?
-Ja tylko całość zawartości bagażnika auta.Mama mi na siedzenia wpakowała jeszcze kilka 10 kg opakować żarcia.W sumie to...-przeliczyła w myślach-Ponad sto kilogramów żarcia.
Pata posłała jej po drodze niezłą wiązankę przekleństw.
-To się nazywa wyrozumiałość dla kotów-parsknęłam gdy Sadza usiłowała się wysuszyć.

<Sadza i jak ci idzie?>

Od Chanel


Gdy moja opiekunka Oliwia wypuściła mnie na spacer od razy podbiegłam do najbliższego drzewa. Wskoczyłam na nie pełna sił i siedziałam, aż nagle przyszła do mnie jakaś kotka. Chciałam się z nią przywitać i w momencie skoczyłam i podeszłam do niej. W tej chwili zaczęła się nasza rozmowa:
-Cześć! Jak masz na imię?-grzecznie spytała.
-Mam na imię Chanel-odpowiedziałam.
-Ja mam na imię Sadza-powiedziała pewnym głosem.
-Jak ładnie-powiedziałam z uśmiechem.
-Dzięki, a ty co tu robisz?-spytała.
-Aaa...lubię wspinać się na drzewa-powiedziałam.
-Wow widzę, że jesteś bardzo energiczna-powiedziała Sadza.
-Tak, to prawda-odpowiedziałam.
-Może chciałabyś dołączyć do mojego stada?-spytała.
-Bardzo chętnie-odpowiedziałam.
-To chodź za mną, na pewno Ci się spodoba-powiedziała kotka.
I razem poszłyśmy. I w taki sposób jestem w "Stadzie Kocich Tajemnic"!!!

Nowa kotka - Chanel!

Chanel, atakująca

Od Wolverina - CD historii Telary

Czekałem sobie na Telare w kwaterze głównej i czekałem, i czekałem aż w końcu się doczekałem:
- Jakaś zmiana? - zapytała wchodząc do domku.
- Pięknie. - powiedziałem i oboje się zarumieniliśmy. - Znaczy... Okey.
- Dzięki. - odparła. - Wiesz... Jutro nie będziemy mogli się spotkać.
- Co!? Czemu? - zapytałem smutny.
- Jadę na wystawę, Vektus też.
- Aha... Też miałem jechać z Sadzą, ale Patrycja źle się czuję i jakoś tak wyszło. Na pewno wygracie. - uśmiechnąłem się.
- Ta... Stresuję się strasznie, bo pierwszy raz jadę w tamtą stronę.
- W Giżycku to jest, co nie?
- Tak.
- Nie masz się czym przejmować. Na pewno wygrasz niebieską wstążkę. - powiedziałem przytulając ją. To było takie miłe uczucie wtulić się w jej miękkie i lśniące futerko.
- Dzięki. Ty potrafisz pocieszyć. - powiedziała i wtedy do kwatery wskoczył Vektus.
- Telara nasza pani nas szuka. Chce jeszcze z nami trochę poćwiczyć przed jutrem. - powiedział.
- Muszę lecieć... Papa Wolv. - powiedziała i wyskoczyła.
- Papa i powodzenia! - krzyknąłem za nią.

Resztę dnia spędziłem z Sadzą, Loganem i Dexterem na zabawie. Cały czas modliłem się by Telara wygrała.

~nazajutrz~

Pół nocy przesiedziałem patrząc, czy Telara wróciła. Ok 6:00 rano ujrzałem samochód jej pani. Podbiegłem tam i wtedy z auta wyskoczyła kotka.
- Telara jak Ci poszło!? - zapytałem zestresowany bardziej niż ona.

<Telara, niebieska wstążka? :3>

Wystawy!

Zrobiłam małe zmiany w wystawach! Zajrzyjcie do zakładki "Wystawy" :)

Wasza przywódczyni,

Sadza

Od Sadzy - CD historii Luny

Lunie bardzo podobali się inni członkowie stada, a gdy Papi przyszła z Elą była w siódmym niebie. Luna zapałała od razu sympatią do tej drugiej ze wzajemnością. Zaczęły się bawić i Ela powiedziała, że chce adoptować Lunę. Nie tak wprost, ale dała mi to do zrozumienia.

- Pati,nie obrazisz się jak jeszcze dziś przyniosę smakołyki wszystkim zwierzątkom?Bosz ty mała zgrywusko. - uśmiechnęła się, gdy Luna zaczęła mruczeć.
- Nie,no coś ty. - odparła Papi i również zaczęła się ze mną bawić. Dziewczyny miały ze sobą piórka na patyku <moja ulubiona zabawka>.
Świetnie się bawiłyśmy ganiając za piórkami. Lunka <skrócik :3> nawet jedno zjadła, wtedy wszyscy padliśmy ze śmiechu.
- To ja idę po te jedzenie. - powiedziała Ela, gdy się zmęczyłyśmy.
- Zaczekaj pójdę z tobą! Pomogę Ci, a przy okazji wezmę laser <zabawkowy!> i się trochę pobawimy. - zaśmiała się moja opiekunka.
- Okey o ile będzie im się chciało. Nie widziałam jeszcze nigdy tak zmachanego kota. - odparła ta druga również się śmiejąc. Dziewczynki wyszły, a ja podeszłam do zmęczonej Lunki.
- I co? Podoba Ci się tutaj?

<Luna, sorry, że krótkie >.<, dokończ proszę >

Wyniki!

Na wystawę zapisała się tylko jedna kotka - Telara, i jeden kocur - Vektus. Nie było sensu robić głosowania.
Telara i Vektus wygrali! Za niedługo wpiszę im ich wstążki do nagród!

Wasza przywódczyni,
Sadza

sobota, 20 kwietnia 2013

Od Tony'ego - CD historii Skayres


Kotka nie czekając na moje słowa pociągnęła mnie do lasu. Szliśmy dróżką, aż dotarliśmy do starego domku na drzewie. Weszliśmy i w środku zastaliśmy jakąś kotkę. Miała na imię Sadza i miała tą samą właścicielkę co Wolverine. Zapytała się, czy chcę dołączyć do Stada Kocich Tajemnic.
- Tak. - odpowiedziała za mnie Skayres.
- Dobrze, tak więc wszystko Ci wyjaśnię...
Gdy kotka skończyła mówić, poprosiła Skayres by oprowadziła mnie po terenach. Kotka z nieukrywaną radością się zgodziła. Początkowo chciałem zajrzeć na łąkę więc tam też poszliśmy.

Na łące było spoko. Wysoka i mocna trawa, myszy i szczury = me gusta.
- To właśnie łąka. - powiedziała Skayres.
- No co ty? - odparłem z ironią. - Da się zauważyć.
- E... A... No... No rzeczywiście. - mówiła z zakłopotaniem.
- Sorry, zawsze taki jestem. - powiedziałem jednym zwinnym ruchem skacząc na mysz i zostawiając ją.
- Nie jesz? - zapytała.
- Nie... Nie jestem głodny. Jak chcesz to zjedz. - kotka spojrzała na mysz, swój brzuch i odsunęła myszkę  na bok.
- Nie dzięki.
- Pokażesz mi... - nie dokończyłem, bo Skayres uciekła w krzaki. Spojrzałem w górę... Zaczęło padać. Również do niej podbiegłem. - E... Deszcz. - zaśmiałem się lekko.
- Niestety tak...  To może jutro dokończymy odprowadzanie?
- Jak Ci się chce to tak. - szepnąłem obojętnie. - Odprowadzić Cię?
- Tak! - krzyknęła lecz zaraz się uspokoiła. Spojrzałem na nią z zaniepokojeniem i powiedziałem, by prowadziła.

Gdy byłem przed płotem jej domu zauważyłem kocura. Spojrzał na mnie, na Skayres i wskoczył za ogrodzenie.
- To Logan. Mieszka ze mną. - powiedziała kotka.
- Spoko nie musisz się tłumaczyć. - odparłem odchodząc.
- O 9:00 spotkamy się przy tej latarni <wskazuje łapką>, okey? Oprowadzę Cię do końca.
- Okey. - po tych słowach ruszyłem "z kopyta".
Przed domem moja pani otwarła drzwi i krzyknęła.
- Tony, gdzieś ty był! - wzięła mnie na ręce i zaczęła wycierać żwawo ręcznikiem. Zacząłem przy tym mruczeć :3

~nazajutrz~

Wstałem dosyć wcześnie i pierwsze co to zjadłem śniadanie. Potem trochę Artur mnie popieścił i ruszyłem pod latarnię xd Tam położyłem się w słońcu i czekałem na Skay.

<Skayres, dokończ>

środa, 17 kwietnia 2013

Od Vektusa - CD historii Sadzy


-Hehe, jeżeli chcesz...
-Jasne!- powiedziała kotka a w jej oczach zabłysła iskierka, uśmiechnąłem się i zmierzałem w stronę domu , tam spotkałem Telarę (opo od Telary..)
kiedy dotarliśmy już do domu, położyłem się i czekałem na nowy dzień by spotkać się z Sadzą...

~Rankiem~

Kiedy wstałem rano , Telary już nie było , wyjrzałem przez okno i zobaczyłem jak odchodzi z Wolverin'em, porozmyślałem chwilkę i przypomniałem Sobie iż umówiłem się z Sadzą ^^ , więc jak najprędzej pobiegłem do miejsca spotkania

~Pod domem Sadzy~

Kiedy dotarłem już pod dom Sadzy ona wylegiwała się na parapecie dziś była piękna pogoda!
-Witaj! - powiedziała gdy mnie zobaczyła
-Cześć! - odpowiedziałem
-Dasz się namówić na spacerek? - dodałem po chwili zrywając dla niej kwiatka

<Sadza, dokończ>

Od Sadzy - CD historii Ambry


Biegałam i ogłaszałam po raz, któryś że założyłam stado. Dobiegłam do domu i przeskoczyłam przez płot. Zaraz za mną wskoczył jakiś kot, a raczej kotka... Syberyjska.
-Witaj! - powiedziałam podchodząc do niej.
-Cześć!
-Nigdy Cię tu nie widziałam,jesteś nowa?
-Nie,nie...Mieszkam w tej okolicy już długo,ale...No tak jakoś wyszło...
-Co Cię do mnie sprowadza?
-Usłyszałam,że założyłaś stado...Mogę dołączyć?
-Tak,oczywiście! - wykrzyknęłam. - Stado nazywa się "Stado Kocich Tajemnic",a tak w ogóle jestem Sadza.
-A ja Ambra.
- Miło mi Cię poznać! W stadzie jest jeszcze kilkanaście kotów więc nie będziemy same. - powiedziałam. - Niestety nie wiem, gdzie teraz jest większość. Przyjdź tutaj jutro o 10:00, okey?
- Jasne.
Ambra wesoło odbiegła, a ja padłam na ziemie. Czemu? Ktoś <czyt. Wolverine> skoczył mi na plecy.
- Ej! - syknęłam zrzucając go.
- Hehe... Coś ty taka drażliwa. - zaśmiał się.
- Nie drażliwa tylko wkurzona, bo ktoś jej skoczył na plecy! - również się zaśmiałam.
- Jejku, jejku. - potem zaczęliśmy się dla zabawy bić.
Wzajemnie skakaliśmy sobie na grzbiet, brzuch itp. W końcu Papi kazała nam wrócić do domu. Brudna z ziemi położyłam się w swoim legowisku xd

~nazajutrz~

Rano obudziłam się o 8:00. Zjadłam, wypiłam i Papi postanowiła mnie umyć. Kąpiel trwała 15 minut, przez resztę czasu suszyłam się. O 9:00 Ambra stała już pod moimi drzwiami.
- Gotowa na poznanie innych? - uśmiechnęłam się.

<Ambra?>

Od Sadzy - CD historii Lusi

Odpoczywałam sobie dzisiaj wyjątkowo na parapecie, bo Papi zostawiła otwarte okno. Gdy tak leżałam zauważyłam Wolverina podrywającego Telare o.O Czyżby szykował się nowy związek? :3 Chciałabym, aby  znalazł sobie partnerkę, bo może dałby spokój mojemu życiu. Leżąc tak zauważyłam idącą w moim kierunku Lusię. Jest w moim wieku, a wielkością przypomina małego kotka.

- Hej. - powiedziała Lusia, a ja zeskoczyłam do niej.
- Hej.
- Słyszałam że masz stado.
- Tak mam.
- Mogę dołączyć?
- Jasne. - odparłam. - Oprowadzę Cię po terenach jeśli chcesz.
- Spoko...

Bez dalszych rozmów ruszyłam z Lusią. Pokazałam jej wszystko. Łąkę, las, kwaterę główną od środka itp. W niektórych miejscach jak łąka i las już była, ale kwatera główna była dla niej nowością. Podobało jej się wszystko! Cieszył mnie kolejny członek.
- To chyba wszystko. - powiedziałam. - Chcesz się gdzieś przejść, czy masz coś w planach?

<Lusia, brak weny>

Od Baśki


Razem z Alicją przeprowadziłyśmy się z Warszawy do miasteczka. Mamy dwu piętrowy dom. Na dole kuchnia, łazienka, hol i salon z kominkiem i telewizorem. Na górze pokój Alicji, kolejna łazienka, garderoba i mój mały pokoik z różnymi zabawkami i drapakami. Mamy podwórko i piwnice. W piwnicy jest stół do ping-ponga. W ogródku hamak, grill i stół z ławkami. Oto jak znalazłam się w tym stadzie kotów. Chodząc po ulicy napotkałam wiele kotów. Jeden wpadł mi w oko więc za nim poszłam. Doszliśmy do łąki. Na łące było mnóstwo kotów. Rasowych i dachowych. Jedna wyróżniała się niebieską sierścią. Ktoś złapał mnie od tyłu.
- A ty to kto?- Spytał kocur.
- Ja.....no......eee?- Bełkotałam.
- No co? Co chcesz?- Spytała kocica. Syjamska chyba.
- Dajcie jej powiedzieć. Witaj jestem Sadza a ty?- Spytała niebieska kotka.
- Baśka. Ale dla przyjaciół.- Odparłam.
Koty trochę się zaśmiały.
- Hmm. A może chcesz do nas dołączyć?- Spytała Sadza.
- Och tak. Dziękuje! Możesz mnie puścić?- Spytałam kocura.
- Hmm pomyślę.- Odparł.
- No weź!- Powiedziałam.

I tak dostałam się do stada kotów.

Nowa kotka - Baśka!

Baśka, strażniczka

Od Luny - CD historii Sadzy


-Tak!-pisnęłam i zaczęłam podskakiwać z radości.Kocica się uśmiechnęła i zaprowadziła mnie do innych kotów.Wszyscy byli mili a potem wrócili do swoich zajęć.nagle przyszedł człowiek.Odruchowo skuliłam się ale Sadza podeszła do niego (człowieka).
-Co Sadzo?-spytała się miło dziewczyna głaszcząc kocicę na co ta mruczała.-Spójrz kto jeszcze ze mną przyszedł w odwiedziny.To Ela.
Wskazała na kolejną dziewczynę.Dosyć wysoka,ciemne blond włosy ciut niżej ramion,gdzie niektóre kosmyki odstawały w różne strony.Zielone oczy i okulary.Na moje oko ma 16 lat ale nie wiem do końca...
W swojej niebieskiej sukience do kolan podeszła do nas i uśmiechnęła się szeroko.
-Jak ja kocham zwierzęta-westchnęła i usiadła na kolanach.Cały czas patrzyła się na mnie.Zbliżyła nieco swoją dłoń do mnie a ja nie wiedzieć czemu poczułam do niej sympatie.Nieśmiało podeszłam i otarłam się o jej palce.Dziewczyna pogłaskała mnie.Zaczęłam cichutko mruczeć.
-Coś chyba zaczęła cie lubić-powiedziała radośnie pierwsza.
-Pati,chciałabym tego bardzo.Wprost kocham zwierzęta.
Podeszłam do niej a ta zaczęła mi poruszać palcami.Istna zachęta do zabawy.Skoczyłam na nie po czym zaczęłam je gryść.Druga dziewczyna zaczęła chichotać a ta pierwsza śmiać się.Sadza też się uśmiechałam.
Nagle ta w niebieskiej sukience wzięła mnie na ręce i nadal się bawiłyśmy.
-Pati,nie obrazisz się jak jeszcze dziś przyniosę smakołyki wszystkim zwierzątkom?Bosz ty mała zgrywusko-uśmiechnęła się do mnie gdy zaczęłam w najlepsze mruczeć.
-Nie,no coś ty.

<Sadza?>

Od Telary - CD historii Wolverin'a


-Dziękuję... - powiedziałam i dałam mu całusa w policzek ^^
-Hehe... nie ma za co? - powiedział nieśmiało kocur.
-Przejdziemy się? - dodał po chwili
-jasne odparłam wstając
-Ale najpierw... - powiedziałam tajemniczo
-Poczekaj, muszę coś zrobić... - pociągnęłam dalej i wybiegłam z kwatery głównej...
Biegłam do Siebie do domu, z nadzieją że znajdę tam Paulę....

~W domku~

Kiedy wbiegłam do domku zastałam tam Paulę , wzięłam obróżkę z ziemi (zmęczona biegiem ją tam położyłam) i podbiegłam do Pauli
-Miau, miau, miau! - próbowałam zwrócić na Siebie uwagę ale moja właścicielka rozmawiała z kimś przez telefon, kiedy wreszcie skończyła wskoczyłam jej na kolana
-Miu, miau, miau... - zaczęłam ponownie
-Hehe, co ty tam masz? - po chwili odezwała się Paula oglądając obróżkę, położyłam ją jej na kolanach i zaczęłam się kręcić w kółko , po chwili moja właścicielka zrozumiała o co mi chodzi i zapięłam mi obrożę na szyi, i już zeskakiwałam z jej kolan
-Już idziesz? - zapytała
-Tak....- powiedziałam ale ona usłyszała tylko "miau", ja czym prędzej pobiegłam do Wolverina

~W bazie~

W bazie Wolv już na mnie czekał
-Jakaś zmiana? - zapytałam wchodząc do domku

<Wolverin? Zauważyłeś coś nowego? ^^>

wtorek, 16 kwietnia 2013

Od Ambry


U Anity mieszkałam już nie całe dwa lata (od kociaka) ,a nie znam nikogo.Gdy lezę na parapecie nie widzę żadnych kotów.Nawet jak spaceruję to nie widzę.No może czasem zobaczę jakiegoś kota w oddali,ale od razu "znika". Dobrze, że w domu mam co robić,ale jak Anita jest w szkole to już nudniej jest.Cały ranek siedzę na kanapie albo na fotelu patrzeć czy nie ma 15 godziny (wtedy wraca Anita),a gdy 15 wybije podbiegam do drzwi albo wychodzę już na dwór do Anity.

~~Pewnego Dnia...~~

Był normalny dzień,dziś Anita miała jakieś dodatkowe zajęcia i przyjdzie dopiero wieczorem.To jest najgorszy dzień w tygodniu.Jak ja nie na widzę się nudzić...Siedziałam sobie na parapecie,raz patrząc na drogę,raz na zegar.Przez uchylone okno przedzierał się lekki wiatr,który mnie "głaskał" .Nagle zobaczyłam biegnącą kotkę.Biegła i wrzeszczała:
-Stado!Dołącz Do Stada!
Przebiegł i zniknęła,a ja nie czekając długo wyszłam na dwór.Byłam pewna że muszę tam dołączyć.Kocicę na szczęście jeszcze było widać.Biegłam za nią jak najszybciej by jej nie "zgubić". Biegłam i biegłam,aż kocica skoczyła za płot do jakiegoś ogrodu.Zapewne tam mieszka.Skoczyłam za nią.Gdy byłam już na trawie kocica obejrzała się za siebie,spoglądając na mnie.
-Witaj! podeszła i uśmiechnęła się.
-Cześć!
-Nigdy Cię tu nie widziałam,jesteś nowa?
-Nie,nie...Mieszkam w tej okolicy już długo,ale...No tak jakoś wyszło...
-Co Cię do mnie sprowadza? - zapytała.
-Usłyszałam,że założyłaś stado...Mogę dołączyć?
-Tak,oczywiście! - wykrzyknęła. - Stado nazywa się "Stado Kocich Tajemnic",a tak w ogóle jestem Sadza.
-A ja Ambra.
Chwilę jeszcze byłam z Sadzą,a potem wróciłam do domu.Uradowana tym,że jutro poznam nowych znajomych.

<Sadza,dasz radę dokończyć?>

Nowa kotka - Ambra!

Ambra, wypatrująca

CZYTAĆ! BEZ WYJĄTKÓW!

Ja naprawdę nie wiem co z Wami do jasnej cholery jest! Pisze wyraźnie w poście "Wystawa"
"Prosiłabym byście w wiadomościach na PW pisali, którego kota chcecie zapisać, bo ja nie znam każdego po nicku! :)"
I co robicie?! Jak na złość, któraś z kolei osoba mi piszę "Zapisz mojego kota :)". A skąd ja mam kur...de wiedzieć, który kot jest twój?! Nie będę co chwila sprawdzała kto ma jakiego! Nauczcie się czytać, bo mam dość takiego głupiego zachowania -.-

To samo tyczy się formularzy (jeżeli dopiero dołączasz)! Pisze wyraźnie w zakładce "Ogół"
"Razem z formularzem musisz napisać opowiadanie. Zanim dołączysz, przeczytaj wszystkie zakładki!"
I co znowu? Prawie każdy do jasnej cholery wysyła mi to osobno! Rozumiem jak niektórzy mają baaardzo długie formularze to opowiadanie się nie mieści, albo ktoś pisze na końcu "Opowiadanie będzie w następnej wiadomości". To okey... Ale nie, że wysyłacie SAM formularz i potem wrzeszczycie "KIEDY DODASZ MOJEGO KOTA!!!!!!!!!!!!!". Takie akcje już miałam - . - Zacznę teraz ignorować formularze bez opowiadań. Martwcie się sami, bo ja mam dosyć!

Wasza przywódczyni,
Sadza

Od Skayres - CD historii Tony'ego


Gdy spacerowałam po okolicy usłyszałam wrzaski. Pobiegłam za nimi. Tam zauważyłam Wolverine'a i... całkiem przystojnego kocura rasy egipski mau. Od razu do nich podbiegłam. Okazało się, że oba koty się znają, ale zaczęłam przeczuwać, że niezbyt się lubią. Ja jednak skupiłam się na eleganckim nieznajomym.
- Ktoś ty? - zapytałam trochę nieufnie.
- Nazywam się Tony. - odparł równie nieufnie jak i trochę niechętnie. Przyznam, że miał zniewalająco piękne oczy. - A ty?
- Skayres. - odpowiedziałam. - Widzę, że jesteś nowy w naszym stadzie.
- Stadzie?
W tej chwili Wolverine z niezadowoloną miną gdzieś sobie poszedł. Ja razem z nowym kolegą usiadłam pod drzewem. Tony minę miał trochę zniesmaczoną, ale ignorowałam to.
- No tak, Stado Kocich Tajemnic... Nie należysz do niego?
- Nie... Pierwsze słyszę. - podrapał się po głowie.
- A chciałbyś należeć? - spytałam z nadzieją na twierdzącą odpowiedź.
- W sumie to czemu nie...
- To świetnie! - krzyknęłam z uśmiechem. - Zaprowadzę Cię do przywódczyni.

Nim kocur zdążył cokolwiek powiedzieć, ja pociągnęłam go za łapę i dałam mu jasno do zrozumienia, że ma iść za mną. Oboje pobiegliśmy w stronę lasu, z czego ja byłam na przodzie i co chwila się odwracałam, by upewnić się, że Tony biegnie za mną. Po chwili dotarliśmy do domku na drzewie.
- Po co tu przyszliśmy? - spytał.
- Zobaczysz. - szepnęłam.
Na szczęście w środku zastaliśmy Sadzę. Ta na widok Tony'ego uśmiechnęła się i spytała, czy kocur chce dołączyć do stada.
- Tak. - odpowiedziałam za niego.
- Dobrze, tak więc wszystko Ci wyjaśnię...
Gdy kotka skończyła mówić, poprosiła mnie bym oprowadziła nowego członka po terenach. Oczywiście nie mogłam odmówić, gdyż nie będę ukrywać, że mnie zauroczył. Tony miał ochotę w pierwszej kolejności zobaczyć łąkę, tam więc go też zaprowadziłam.

<Tony? Sorry, brak weny :/>

Wystawa!

Nie wiem, czy wiecie, ale od wczoraj trwają zapisy do wystawy! Zakładka "Wystawy" rozwieje Wasze wątpliwości. Prosiłabym byście w wiadomościach na PW pisali, którego kota chcecie zapisać, bo ja nie znam każdego po nicku! :)

Wasza przywódczyni,
Sadza

Pora roku!

Ponieważ wczoraj nie miałam jak wejść na blogera ogłaszam, że pora roku została zmieniona! Mamy lato *-*
Fajnie by było, gdybyście wspomnieli o tym w Waszych opowiadaniach.

Wasza przywódczyni,
Sadza

niedziela, 14 kwietnia 2013

Od Telary - CD historii Natalie


Poznałam nową kotkę , Natalie ^^ , ucieszyłam się że moje "grono znajomych" się powiększa, Natalie jest bardzo miła, razem spacerowałyśmy po łączce i gadałyśmy
-od dawna tu jesteś? - zapytałam w końcu Nat
-Nie... dołączyłam tutaj kilka dni temu
-Hehe, ja też
-A co Ty robisz całymi dniami?
-hmm.. -zamyśliłam się chwilkę
-w zasadzie to całe dnie spędzam z Wolverinem.. - dodałam po chwili, i obie zaczęłyśmy się śmiać, szczerze mówiąc polubiłam Natalie jest zabawna
-A ty? - zapytałam kiedy już ochłonęłyśmy
-Ja... wiesz moi państwo...
-Wyjechali? - zapytałam przerywając jej
-Taak! Skąd wiedziałaś?
-Mam swoje sposoby - powiedziałam dumnie machając ogonem

<Natalie?>

Od Wolverina - CD historii Telary

Gdy Telara poszła Betmoth i Skayres również. Nie chciałem zostać sam więc również zszedłem na ziemię. Było już ciemno, a ja zauważyłem jak nadjeżdża samochód z którego wyskoczył kot. Zaciekawiony podszedłem bliżej, ale okazało się, że on się załatwia xd Szybko się wycofałem.
Biegałem sobie blisko lasku między latarniami, bo mi się nudziło. Sadzy w domu pewnie jeszcze nie ma, a to oznaczałoby, że zginę gdy wejdę do domu. Patrycja starannie przygotowuje nas do wystawy i codziennie jesteśmy poddawaniu czesaniu >.< Rozmyślając tak wpadł na mnie jakiś dziwnie znajomy kocur:

- Wolverine! - wrzasnął skacząc na mnie. Odruchowo go zrzuciłem. - Nie poznajesz starego kumpla Tony'ego? - zaśmiał się.
- Tony! - krzyknąłem przerażony.. - Nie! Tylko nie ty!
- Owszem ja... - zaśmiał się, a wtedy przybiegła Skay.
- Słyszałam krzyki co jest!?
- Nic nie jest! Koniec świata! - rozpaczałem. Myślałem, że 2 tygodnie temu rozstaliśmy się na zawsze!
- Ktoś ty? - zapytała nieufnie kotka.
- Nazywam się Tony. - odparł równie nieufnie. - A ty?
Dalszej części rozmowy zignorowałem. Czemu on wrócił?! Jakieś fatum czy coś? Załamany potuptałem do domu. Gdy miałem zamiar wejść w drzwiczki dla kota ktoś chwycił mój ogon w zęby i odciągnął do tyłu.
- Panie się przepuszcza! - usłyszałem głos Sadzy. Nie miałem ochoty się drażnić więc ją przepuściłem.
- Właź. - Sadza specjalnie "utknęła" w wejściu więc ją tam wepchnąłem.
- Ej! Jeszcze raz i... - wrzeszczała, ale ja wskoczyłem Papi na kolana i zacząłem domagać się pieszczot. W końcu usnąłem.

~nazajutrz~

Obudziłem się na kanapie w dużym pokoju. Patrycja dodatkowo przykryła mnie kocem :3 Spojrzałem na zegar i... Była już 9:00! Szybko poszedłem pod dom Telary.
Gdy już tam dotarłem siedziałem jakieś 10 min. na wycieraczce czekając na kotkę.

- Długo czekasz? - powiedziała gdy wyszła, a przy okazji rozciągnęła się.
- Jakieś 10 minut. - zaśmiałem się. - Co robimy?
- Nie wiem... Przejdziemy się na miasto? Podrażnimy ludzi i wg.
- Chętnie. - powiedziałem i ruszyłem za Telarą w stronę miasta.

Gdy już tam byliśmy strasznie uważaliśmy, bo gdzie nie spojrzeć jechało auto lub rower. Do tego miałem pewność, że nikt nie przejmie się naszą śmiercią. Na drodze leżały przynajmniej 3 rozjechane gołębie.
- Ale piękna. - powiedziała nagle Telara patrząc na wystawę sklepu zoologicznego. Podszedłem do niej i zauważyłem to.
- Chodzi Ci o tą. - wskazałem na turkusowo-fioletową <w kratkę> obróżkę z małymi ćwiekami.
- Yhym... Cudowna.
- Chcesz to Ci ją wezmę. - zaproponowałem.
- Sama dam radę ją wziąć. - zaśmiała się.
- Tak, ale ja zrobię to lepiej i szybciej. - uśmiechnąłem się szarmancko.
- Dobra... Masz 3 minuty, potem ja próbuje.
- Okey... Ale gdy zobaczysz jak uciekam ze sklepu biegnij za mną.
- Spoko.
Czekałem, aż jakiś człowiek wejdzie do sklepu, by otworzył mi drzwi. Po jakiś 5 minutach wślizgnąłem się do środka i zacząłem biegać w kółko.
- Wynocha wstręty kocie! - krzyknęła pani za kasą i wtedy wbiegłem na zaplecze. Ona pobiegła za mną, a wtedy ja przebiegłem pomiędzy jej nogami, wskoczyłem na wystawę, zębami zerwałem z niej obróżkę i wybiegłem ze sklepu.
Normalnie krzyknąłbym "Uciekaj!" do Telary, ale miałem w ustach obrożę. Bez słów kotka pobiegła za mną do naszej kwatery głównej.
Biegliśmy dość długo, ale na szczęście po:
1. Nikt nas nie złapał.
2. W domu byliśmy sami.
U góry położyłem się na poduszce i podsunąłem nieśmiało Telarze obróżkę.
- Proszę. - zarumieniłem się lekko. - Mówiłem, że dam radę?

<Telara? ^______^>

Od Syberii - ,,Złapani przez hycli!"cz.1


Obudziłam się rankiem.Ziewnęłam i od razu wyskoczyłam z parapetu by obczaić moją kochaną miseczkę.Po drodze spotkałam śpiącego Dzikusa na fotelu.Pokręciłam tylko oczyma i podbiegłam do miski.Już schyliłam mój pyszczek by delektować się jedzeniem a tu?PUSTKA!Syknęłam i prychnęłam jednocześnie co obudziło Dzikusa.Kocur przetarł oczy i zeskoczył z fotela.
-Co Ci się stało że nie dajesz spać kotu?-zapytał jeszcze śpiący
-Mam pustą miskę.. o tej godzinie dawno powinno się tu znajdować pyszne jedzenie.-użalałam się
-Ja bym też coś przekąsił.-powiedział podchodząc do mnie
-I tak byś nie zjadł ja jem Royal Canin a ty Purina.-zaśmiałam się
-Natalia zabrała ze sobą puszkę mojej karmy.-machnął zadowolony ogonem po czym zaczął go gonić
Nagle usłyszałam donośne miau.Zobaczyłam jak Dzikus masuje swój ogon.
-Ugryzłem się.-zaczął się użalać
Gdybym występowała w anime które ciągle ogląda Oliwia na moim czole dawno pojawiła by się wielka kropla.Tylko westchnęłam i pomyślałam: Ale z niego głupek..
-Poszłam bym na podwórze.-powiedziałam patrząc na okno
-To wyjdźmy.-uśmiechnął się
-Okno jest zamknięte a ja za bardzo nie umiem go otwierać.-westchnęłam
-A drzwiczki dla zwierząt?-zapytał pokazując drzwi w których były małe drzwiczki
-Jestem zbyt puszysta nie przecisnę się.-użaliłam się
-Ale ja tak a później ci pomogę.-uśmiechnął się
-Mam nadzieje.-popatrzyłam na niego taką miną że aż przeszły go ciarki
Podeszłam do drzwi i zaczęłam drapać drzwiczki dla zwierząt.Otworzyłam je.Najpierw wyszedł Dzikus.
-Jaka jest pogoda?-zapytałam
-Jest ciepło ale kiedy zawieje wiatr robi się zimno.-westchnął.
Skłoniłam się i wcisnęłam się do drzwiczek.Podałam swoje przednie łapy Dzikusowi a on mnie ciągnął.Przecisnęłam się.
-Udało się!-zaczęłam skakać z radości a on tylko się uśmiechnął
-To bawimy się w ogródku czy idziemy gdzieś?-zapytał
-Ja bym pobawiła się w ogródku no wiesz.. tutaj również grasuje kilka hycli.-przełknęłam ślinę
-No przestań!Znam cię z strony ryzykownej kotki a jeżeli pojawi się jakiś hycel to najpierw będzie musiał się ze mną rozprawić.-powiedział pewny siebie
Chyba wtedy delikatnie się zarumieniłam ale nie było tego widać pod warstwą grubej białej sierści.
-Jak chcesz.-westchnęłam
Wskoczyłam z Dzikusem na płot i wyskoczyliśmy na chodnik spacerując sobie.Doszliśmy do spokojniejszej części miasteczka więc poszliśmy na łąkę.Tam tarzaliśmy się w trawie i bawiliśmy się w berka.Wiem.. jesteśmy już dorosłymi kotami a zachowujemy się jak małe kocięta ale tacy już jesteśmy.Tak bawiliśmy się aż nagle ktoś chwycił mnie za kark.Zaczęłam się szarpać.
-Kogo my tu mamy.. śliczną białą Maine Coon'ke szkoda tylko że bez obroży.-mężczyzna się uśmiechnął
-Miau/zostaw mnie!-krzyknęłam
-O i jeszcze jakiś inny kot również bez obroży.-uśmiechnął się do Dzikusa
Również go złapał.Wziął nas i wsadził do klatek.
Właśnie tak zaczęła się nasza przygoda.. przygoda w schronisku.
C.D.N

Od Tony'ego

Obudziłem się w pełni wypoczęty, a właściwie obudziła mnie Kora. Moja siostra. Walnąłem ją łapą w łeb by sobie poszła, ale ona wtedy wzięła w zęby mój ogon i zrzuciła mnie w szafy <lubię spać wysoko>.
- Debilko! - syknąłem.
- Spadaj! Dzisiaj przyjeżdża jakiś facet! Chce zaadoptować jednego z nas! - cieszyła się.
- Z czego się cieszysz? Nie wiem jak ty, ale ja nie mam zamiaru nigdzie jechać. - burknąłem idąc do miski.
- A ja mam! Podobno mieszka na wsi! Wreszcie coś innego niż tylko wąchać te miejskie spaliny.
- Ta... Jedź sobie. Będzie mi milej. - zaśmiałem się i zacząłem pić. Wtedy po całym domu rozległ się głośny dzwonek do drzwi. Kora od razu pobiegła tam by zrobić dobre wrażenie. Ja za to specjalnie wszedłem do kuwety.
- Dzień dobry panu. - powiedziała moja pani - Marcelina.
- Dzień dobry. Przyszedłem po kota tak jak się umawialiśmy. Przelew zrobiłem wczoraj. - odparł facet i wszedł do środka. Miał ok. 38 lat, a jego syn <bo był z nim> 16. Kora od razu zaczęła ocierać mu się o nogi, a on wziął ją na ręce.
- To on tato? - odezwał się młody... Zaraz... On!?
- Nie, Arturze. To jest Kora. Druga kotka z miotu. Zaraz znajdę Wam Tony'ego. - powiedziała moja pani. Dla mnie to był znak, że trzeba uciekać. Natychmiast prześlizgnąłem im się pod nogami i wybiegłem na zewnątrz.
- Miau, miau!/Tony wracaj, bo Cię coś przejedzie! - krzyknęła moja siostra lecz ja biegłem dalej. Wtedy poczułem na moim brzuchu parę rąk. Spojrzałem w górę i kogo zobaczyłem? Męża mojej pani, czyli mojego pana.
- Gdzie ty się wybierasz? - zapytał jak zawsze łagodnie. Zacząłem się wyrywać i drapać, ale to nic nie dało.
- Daj go Arturowi kochanie. - powiedziała moja pani.
- Już idę.
Bez zbędnego komentarza skończyło się na tym, że po czułych pożegnaniach zapakowano mnie do <dziwne...> skórzanej torby. Na początku chciałem ją drapać, ale gdy Artur dał mi pasztet uśmiechnąłem się.
Może nie będzie tak źle?

~po dotarciu na miejsce~

Na początku jazdy trochę się darłem, bo było mi niedobrze, ale w końcu zasnąłem <pewnie w tym pasztecie były tabletki lokomocyjne dla zwierząt>.
Obudziłem się akurat, gdy auto zatrzymywało się przy nowych domu. Od razu zostałem wypuszczony i pierwsze co zrobiłem do pobiegłem w krzaki, bo tu nie mam kuwety T^T
- Tato Tony uciekł! - krzyknął Artur.
- To kocur. Pewnie poszedł oznakować tereny. - powiedział ojciec chłopca i wypakował moje rzeczy, czyli: legowisko, zabawki, kocyk, miski i inne akcesoria. - Kochanie wróciliśmy!
- Macie go? - zapytała kobieta wychodząc z domu. To pewnie mama Artura.
- Mamy. - odparli dumnie.
- Gdzie on jest?
- Poszedł... - nie dokończyli, bo pewny siebie zacząłem ocierać się o nogi mamy Artura.
- Jaki on słodki! - wszyscy zaczęli się mną zachwycać i pieścić mnie. O tak... Tutaj mogę zostać do końca życia.

~kilka godzin później~

Siedziałem zamknięty w domu :/ Nudziło mi się więc postanowiłem wyjść. Usiadłem pod drzwiami i zacząłem skrobać pazurkami.
- Chce wyjść. - powiedział Artur wstając z fotela i otwierając mi drzwi.
- Nie wypuszczaj go! Chcesz go zgubić pierwszego dnia!? - wrzasnęła jego matka.
- Wróci... Nie bój się. - powiedział chłopak, a ja wyszedłem.
Nie wiedziałem co zrobić więc ruszyłem przed siebie, aż nagle poczułem znajomy zapach... Zbyt znajomy. Zacząłem biec jego tropem, aż dotarłem do jakiegoś lasu. Tam ujrzałem znajomego mi kocura! Wolverina!
- Wolverine! - wrzasnąłem skacząc na niego. Kocur zwinnie mnie zrzucił. - Nie poznajesz starego kumpla Tony'ego? - zaśmiałem się.
- Tony! - krzyknął przerażony. - Nie! Tylko nie ty!
- Owszem ja... - zaśmiałem się i wtedy dołączyła do nas jakaś kotka.
- Słyszałam krzyki co jest!?
- Nic nie jest! Koniec świata! - rozpaczał Wolverine. Dla jasności. Znamy się jeszcze z mojego starego domu. Mieszkał kilka ulic dalej i zawsze mu dokuczałem.
- Ktoś ty? - zapytała nieufnie kotka.
- Nazywam się Tony. - odparłem równie nieufnie jak i trochę niechętnie. - A ty?

<Skayres, to ty przyszłaś xd>

Nowy kocur - Tony!

Tony, tropiciel

Od Lusi


Wylegiwałam się na kanapie w słoneczny wiosenny dzień. Nagle zauważyłam na osiedlu nowe kotki. Poszłam pod drzwi i
- Miau , Miau ( co w naszym znaczy Chcę iść)
Jak zwykle moja właścicielka Zuzanna mnie wypuściła . Pobiegłam szybko do nich.
- Hej, jestem Lusia a wy?-spytałam
- Logan a to Skayres
- Fajnie, wiecie ja mieszkam w tym, a wy?-spytałam
- Ja tu, a ona tu-powiedział Logan
Zauważyłam Sadzę
- Hej.
- Hej.
- Słyszałam że masz stado. - powiedziałam
- Tak mam.
- Mogę dołączyć?
<Sadza>


Nowa kotka - Lusia!

Lusia, atakująca

Od Telary - CD historii Wolverina


- Jasne! - powiedziałam, zakrywając pyszczek ogonem
- Ale teraz muszę już iść... -dodałam niechętnie po chwili i ruszyłam w stronę domu, po drodze spotkałam Veka, który najwidoczniej odprowadzał do domu Sadzę.
- Hejo! - powiedział kiedy tylko mnie zobaczył
- Cześć....- odpowiedziałam mu po chwili
- Co robiłaś przez cały dzień?już myślałem że się zgubiłaś... - powiedział idąc obok mnie
- Ja? Zgubiła? - prychnęłam
- No tak.. nie dawno tu przyjechałaś i...
- I był ze mną Wolverin, który mnie oprowadził i nic mi się nie stało - powiedziałam uśmiechając się do Veka
- Ahaaa.... to wszystko wyjaśnia... - powiedział z chytrym uśmieszkiem, szturchnęłam go i przyspieszyłam kroku
- A ty? - zapytałam kiedy mnie już dogonił
- Co ja?
- No... a Ty jak spędziłeś dzień?
-...miło... - powiedział skrycie
- Hm? Nic więcej nie powiesz?
- E tam... - powiedział , kiedy przekraczaliśmy już próg domu, Paula pokazała mi moje legowisko (było śliczne ^^) ,obok stała miska z jedzeniem i jakaś zabawkowa myszka, ułożyłam się wygodnie w moim kojcu i zasnęłam z nadzieją że kiedy się już obudzę będzie ranek i spotkam się z Wolverinem.....

~Rankiem~

Kiedy rano wstałam w drzwiach czekał już Wolv
-Długo czekasz? - walnęłam na powitanie przeciągając się

<Wolverine? od jak dawno stoisz pod moimi drzwiami? ;3>

sobota, 13 kwietnia 2013

Od Sadzy - CD historii Luny

Właśnie odprowadziłam Syberię do domu, gdy ujrzałam małą, czarną kotkę chodzącą po ulicy. Zauważyłam nadjeżdżający samochód i natychmiast zareagowałam:

- Uważaj!!! - krzyknęłam spychając ją na pobocze. - Co ty tam robiłaś? - spytałam ostro... Za ostro.
- Uciekałam i potknęłam się... - wyjąkała zamykając oczy ze strachu.
- Nie bój się mnie. - powiedziałam o wiele łagodniej dotykając łapką jej grzbietu. Po leciutkim dotyku kotka  zadrgała mocno ze strachu. - Na prawdę nic Ci nie zrobię. Jak masz na imię słońce?
- Lu-Luna. - szepnęła patrząc na mnie jednym oczkiem.
- Pięknie... Mam na imię Sadza. Gdzie mieszkasz? Odprowadzę Cię. - zaproponowałam.
- Ja... Ja nie mam domu. Rodzice porzucili mnie przed chwilą. - wyjąkała.
- Co ty mówisz? Jak mogli porzucić takie maleństwo?
- Normalnie... Bawiłam się i tu nagle bum... Zostaję porzucona na ulicy.
- Ojej... Nie wiem jak Ci pomóc. Nie mogę Cię przygarnąć, ale mam własne stado kotów. Każdy jest miły i opiekuńczy. Mamy własną kwaterę, czyli domek na drzewie w lesie. Możesz się przyłączysz i zamieszkasz w kwaterze dopóki nie znajdziemy Ci nowego opiekuna...
- Jak mi go znajdziecie?
- Coś się wymyśli. Co ty na to? Chcesz być jedną z nas? - zapytałam podając jej łapkę.

<Luna, i co?>

Od Wolverina - CD historii Telary

Gdy dotarliśmy na łąkę Telara była widocznie zafascynowana:

- Wow! - powiedziała na widok bujnej trawy :3
- Co się stało? - spytałem.
- Nie ale...
- Ale?
- Tu jest.. pięknie, magicznie, cudownie i pięknie!
- Hehe, powtarzasz się , wiesz? - zaśmiałem si.
- Hmm... (...) A masz coś do tego? - zapytała chlapiąc mnie wodą z kałuży.
- Ej! - krzyknąłem i również ją ochlapałem. Zrobiliśmy tak kilka razy, gdy nagle z deszczyku zrobiła się ogromna ulewa. Oby dwoje spojrzeliśmy w niebo i tak gapiąc się staliśmy w milczeniu.
- Nudno... - odezwałem się w końcu.
- Tak troszkę... - poparła i nagle zaczął padać dodatkowo grad.
- Lubię wodę, ale grad to przesada. Może wrócimy do kwatery i tam się osuszymy?
- Z chęcią. - powiedziała i ruszyliśmy w stronę lasu.

Po drodze deszcz zamiast ustawać wzmógł się jeszcze bardziej, że zaczęliśmy biec, bo uderzenia gradu były trochę bolesne. W domu Patrycja od razu wzięłaby mnie pod prysznic więc wolałem sobie posiedzieć w dobrym towarzystwie. Gdy byliśmy blisko domku dostrzegłem, że nie tylko nam spodobał się pomysł z osuszeniem się w domku. Wbiegły tam jeszcze 2 inne koty, z tej odległości nie mogłem dostrzec kto to. Wchodząc do środka od razu zauważyłem Skayres i Betmoth'a.
- Siems. - powiedziałem.
- Cześć. - dodała po chwili Telara.
- Hej. - odparli chórem Skay i Betmoth.
- Co robiliście? - zapytałem.
- A nic... Ja właśnie szłam do Sadzy, gdy zaczął padać deszcz. Postanowiłam skryć się tutaj. Betmoth'a spotkałam po drodze.
- Ta... Ja szedłem po Dextera, który nie wrócił na noc do domu. Aleksandra o mało zawału nie dostała.
- A wy co robiliście? - zapytała Skay.
- Bawiliśmy się na łące, gdy nagle rozszalała się ulewa z gradem. - powiedziała Telara.
- Bawiliście się na deszczu!?
- No tak... Okazało się, że oboje lubimy wodę. - zaśmiałem się skrycie patrząc na Telare. Troszkę mnie onieśmielała. Po moich słowach zapanowała cisza, którą postanowiłem przerwać jednak tylko Telarze. - Wpaść po Ciebie jutro? - szepnąłem lekko zawstydzony.

<Telara?>

Od Sadzy - CD historii Vektusa

Polowanko z Vektusem było całkiem fajne. Kocur zachował się jak dżentelmen podsuwając mi mysz do zjedzenia. Była pyszna :3 Po posiłku zawróciliśmy w kierunku bazy. Zapytałam się kocura po drodze od kiedy tu mieszka, bo warto znać członków bliżej. Ten jednak był uparty i nie chciał powiedzieć dokładniej.

- No powiedz...Proooszę! - nalegałam.
- Eh.. no dobrze a więc było to tak, że jak Paula mnie kupiła to nie mogłem się przyzwyczaić do nowego domu i uciekłem, i przeprowadziliśmy się do dużego miasta gdzie było mi dobrze, ale w centrum miasta moja pani i jej mama musiały płacić bardzo duży czynsz no i stwierdziły że się przeprowadzą na wieś i...
- iii???????????- zapytałam zaciekawiona.
- I dwa dni temu się tutaj przeprowadziliśmy. - powiedział uśmiechając się, a ja to odwzajemniłam.
- To fajnie się masz.
- Co? Czemu?
- Bo odkrywasz wszystko na nowo tak jakby! Każdy kąt może Cię zaskoczyć mile lub nie, a mnie? Znam wszystko jak własne legowisko. - westchnęłam.
- Tak, ale za to Ciebie każdy zna i lubi. Ja nie mam zbyt wielu znajomych.
- Nie bój się... Ja Cię polubiłam to inni też. - uśmiechnęłam się ciepło i zdałam sobie sprawę, że jesteśmy pod moim domem. - Muszę już lecieć, bo robi się późno, a zawsze wracam o tej samej godzinie.
- Dobrze... Dobranoc. - powiedział i odwrócił się z zamiarem odejścia.
- Dobranoc. - miałam już odejść, ale postanowiłam go zawołać. - Vektus...
- Tak?
- Wpadniesz po mnie jutro?

<Vektus, sorry że krótkie>

Od Sadzy - CD historii Logana

Gdy Skay wyjadła całe jedzenie zrobiło mi się troszkę żal Logana i podsunęłam mu swoją miskę. Ja i tak muszę schudnąć, a on? To gość, który zasługuje na dobre traktowanie. Po skończonym posiłku wróciliśmy na podwórko. Skayres od razu zaczęła biegać po całym podwórku badając cały teren, za to ja w kilku zwinnych ruchach wskoczyłam na drzewo. Logan powtórzył mój ruch i usiadł naprzeciwko mnie.

- Cieszę się, że dołączyliście do stada. - powiedziałam po pewnym czasie.
- Ja też. Tereny stada są na prawdę przepiękne.
- Szkoda tylko, że mam tak mało członków... - westchnęłam.
- Na pewno z biegiem czasu będzie ich więcej.
- Logan... Jesteś w 100% rasowy?
- No tak... A ty?
- Ja też. - uśmiechnęłam się. - Od kiedy mieszkasz z Magdą?
- Od kociaka... Nawet nie pamiętam swojej rodziny... A Patrycja od kiedy jest twoją właścicielką?
- Gdy się urodziłam ona już była. - powiedziałam tracąc uśmiech.
- Coś się stało? - zapytał.
- Nie tylko... Coś niefajnego mi się przypomniało. - westchnęłam.
- Możesz powiedzieć co jeśli chcesz.
- Em... To długa historia. - zaśmiałam się lekko.
- Mam czas zresztą... Skay jeszcze trochę zajmie szperanie po nowych terenach.
- Heh... No więc urodziłam się tutaj wraz z czwórką rodzeństwa: Skarpetką, Tygryskiem, Olkiem i Krzywołapem. Wiem dziwne imiona, ale Patrycja była jeszcze wtedy dzieckiem. Wracając... Urodziłam się tutaj z nimi i do pierwszego roku życia wszystko było okey. Potem przybyli jacyś ludzie i oświadczyli, że chcą kupić Tygryska. Mama mojej pani zgodziła się. Sytuacja powtórzyła się miesiąc później, gdy jakaś rodzina zaadoptowała Skarpetkę z Krzywołapem. Było mi smutno, ale na szczęście pozostał jeszcze Olek. Niestety kilka tygodni później i on odszedł. Byłam zrozpaczona... Strasznie za nimi tęskniłam, a zwłaszcza za Skarpetką, która była moją jedyną siostrą. Kiedyś przyszli ludzie i oświadczyli, że chcą adoptować mnie. Gdy pakowali mnie do klatki zaczęłam strasznie się drzeć i Patrycja uznała, że chce mnie zatrzymać. To było najlepsze co mogła w życiu dla mnie zrobić. Zostałam razem z mamą, bo tata umarł ze starości. Niestety moje szczęście nie trwało długo... 3 tygodnie temu mamę... Potrącił samochód. Wpadłam w kocią depresję. Nic nie jadłam, chowałam się przed wszystkimi i nie chciałam widzieć nikogo. 2 tygodnie temu przyszedł Wolverine i on postawił mnie na nogi. Dzięki niemu poczułam, że mam po co żyć. - po tych słowach Logan lekko spochmurniał. - Traktuję go jak brata, ale nigdy mu tego nie powiem. On oczywiście dobrze o tym wie... A ty? Jak tam twoja historia? Pamiętasz coś?

<Logan, pamiętasz?>

Od Syberii ,,Wspomnienia dawnych lat" + CD historii Sadzy


Sadza się zgodziła!Teraz postanowiła oprowadzić mnie po terenach.
-To może zaczniemy od łąki?-zaproponowałam
-Dobrze.-uśmiechnęła się
Zaczęliśmy iść aż nagle coś a raczej ktoś na mnie skoczył.Od razu rozpoznałam twarz tego kogoś!
-A kuku!-zawołał śmiejąc się
-Dzikus co ty tu robisz?-zapytałam z oburzeniem wstając i delikatnie sycząc
-Znasz go?-zapytała Sadza
Dzikus słysząc głos innego kota odwrócił się w stronę Sadzy
-To twoja koleżanka.-patrzył na Sadzę ale zwrócił się do mnie
-Tak jakby.-westchnęłam i podeszłam do nich
-Sadza to jest Dzikus,Dzikus to jest Sadza.-przedstawiła nas
-Miło mi.-powiedział podając łapę Sadzy
-Mi też miło.-również podała mu łapę.-Więc jeżeli jesteście przyjaciółmi to może ty Dzikusie dołączysz do mojego Stada Kocich Tajemnic?-zaproponowała puszczając jego łapę
-Chętnie.-przytaknął głowę patrząc na moje oburzenie
Podeszłam do niego.
-Witaj w stadzie Europejczyku.-zachichotałam podchodząc do Sadzy.
-To kontynuujemy?-zapytałam
-Tak.Ale jeżeli już to wraz z Dzikusem.-odpowiedziała a on się ucieszył ale od razu przestał
-Ale co kontynuujemy?-zapytał zdziwiony
-Zwiedzanie terenów stada.-odpowiedziałam niespokojnie machając swoim ogonem
-Dobra.-odpowiedział uśmiechając się
Sadza pokazała nam łąkę później las a jeszcze później ich część miasteczka.Chociaż znałam tą spokojniejszą część dlatego że bardzo często tam odpoczywałam to nie znałam niektórych rzeczy.Do tego w lesie była nasza kwatera główna o dziwo zawsze tam odpoczywałam kiedy mi się nudziło i właśnie w tym domku!Po zwiedzaniu postanowiłam wrócić do domu możliwe że Oliwia już wróciła i się o mnie strasznie martwi.Wracałam do domu z Dzikusem co mnie strasznie denerwowało.Ciągle mi dokuczał a ja za każdym razem chciałam go drapnąć moim pazurem których zawsze się bał..Ah.. te stare czasy.Wróciłam do domu.Chciałam wskoczyć przez okno o dziwo było zamknięte więc znaczyło to jedno - Oliwia wróciła!
Podeszłam do drzwi i zaczęłam je drapać.Nagle się otworzyły a w nich stała Oliwia uśmiechając się lecz jej uśmiech szybko zniknął.
-Gdzieś ty była?!Wiesz jak ja się martwiłam.-powiedziała głaszcząc mnie
Widziałam jej opuchnięte od płaczu oczy.Płakała przeze mnie.
-Przepraszam.-szepnęłam
Ona jednak słyszała tylko delikatne słodkie miau..
-Dobra,chodź do domu a nie miaucz mi tu.-zażartowała a ja od razu wbiegłam do domu.
Zjadłam kolację i wskoczyłam na moje ulubione miejsce do spania, na parapet.Położyłam się na brzuchu i się rozciągnęłam wysuwając moje przednie łapy do przodu.Położyłam głowę na łapy i zamknęłam oczy przypominając sobie stare czasy..:
Otworzyłam po raz pierwszy oczy na świecie.Zobaczyłam moją mamę Maine Coon'ke i jej właścicielkę która głaskała mnie jak i również moje rodzeństwo.Wychowałam się tam osiem tygodni czyli dwa miesiące.Jednak pewnego dnia moja pani włożyła mnie do dziwnej klatki i pojechaliśmy gdzieś.Wpakowali mnie do dziwnego miejsca.Potem poczułam jedynie że unosimy się w powietrzu chyba byłam w samolocie.Jechaliśmy kilka godzin kiedy nagle samolot zaczął wariować..zwymiotowałam.Uderzyliśmy w ziemię chyba w ziemię.Pomieszczenie zaczęło się wypełniać wodą..Wylądowaliśmy w wodzie.Nagle pomieszczenie się otworzyło a do środka wpłynęła moja właścicielka i wyciągnęła mnie z pomieszczenia.Byłam cała i zdrowa.Jechaliśmy właśnie do miasta w którym teraz mieszkam.Moja właścicielka zadzwoniła do drzwi.Drzwi się otworzyły a w nich stała dorosła kobieta i 10 letnia dziewczynka.Właścicielka otworzyła klatkę i dała mnie w ręce dziewczynki.
-Więc to ty jesteś Syberia?-powiedziała dziewczynka głaszcząc moje futro.
-Nazywam się Oliwia i to twój nowy dom.-uśmiechnęła się
Kiedy to usłyszałam przeraziłam się miałam mieć nowy dom?
Moje legowisko najpierw miało być na ziemi na poduszce ja jednak polubiłam drzemać na parapecie i tam Oliwia dała mi kawałek kołdry by mi się miękko drzemało czy też spało.Pewnego dnia do drzwi ktoś zadzwonił Oliwia otworzyła drzwi.Do salonu weszła jakaś inna dziewczyna słyszałam jak Oliwia mówi na nią Natalia.Schowałam się pod fotelem obserwując tę całą Natalie.Nagle z jej rąk wyskoczył inny kot.Wszedł pod fotel i wziął w zęby mój ogon ciągnąc mnie.
-Zostaw mnie!-krzyczałam rozdrażniona
On jednak nie słyszał puścił mój ogon a Natalia zaczęła się mną fascynować.Byłam głaskana i pieszczona co mi się podobało.Kiedy już przestały myślałam że pójdę się zdrzemnąć ale drogę zagrodził mnie ten kocur.
-My chyba nie znamy swoich imion.-powiedział
-Jestem Syberia.-powiedziałam machając ogonem
-Dzikus miło mi.-uśmiechnął się
Nie chciałam ale zmusił mnie do zabawy oczywiście nie odbyło się bez dokuczania z jego strony i sprzeczek jak i również żartów które mogły urazić każde kocie jak i ludzkie serce.
Kiedy miałam rok w lato postanowiłam zdrzemnąć się na hamaku - legowisku na którym kochałam odpoczywać w gorące dni.Wskoczyłam na hamak położyłam się na grzbiecie i rozciągnęłam zamykając oczy i powoli śpiąc.Nagle coś a raczej ktoś wskoczył na hamak a ja spadłam brudząc się w błocie dlatego że w dzień poprzedni była straszna ulewa.
-Hehe.-zaśmiał się ktoś.-Przeżyjesz swoją pierwszą kąpiel.-uśmiechnął się
-Dzikus!-krzyknęłam
Nagle usłyszałam otwierające się drzwi.Na podwórko wyszła Oliwia.
-Syberia!Aleś się pobrudziła trzeba cię wykąpać.-powiedziała i wzięła mnie do łazienki.Dzikus wskoczył na parapet i usiadł na nim by widzieć jak będę cierpieć i w dodatku się śmiać.Oliwia napuściła wody do wanny i włożyła mnie do niej.Zanurzyłam głowę w wodzie ale szybko ją wynurzyłam.Oliwia polała mnie szamponem i zaczęła szorować moje futro.Nawet mi się to podobało.Uśmiechałam się patrząc na zdziwionego Dzikusa.
Wyszłam na zewnątrz z prawie suchym futrem.
-Nie mów że ci się podobało.-zdziwił się
-Podobało.-uśmiechnęłam się
Wtedy Oliwia wyszła na zewnątrz z szczotką wzięła mnie i usiadła na krześle kładąc mnie na jej kolanach.Zaczęła czesać moje futro a ja mruczałam z zadowolenia.Dzikus pokręcił oczyma i czekał kiedy będzie mógł mnie podenerwować...

Myślałam tak o tych starych czasach ale nagle coś mnie wybudziło.To był Dzikus!
-Co ty tu robisz?-zapytałam oburzona widząc kota który stąpał po podłodze.
-Natalia dzisiaj przyszła na noc do Oliwii i wzięła mnie z sobą.-uśmiechnął się.-Byłaś w transie niech zgadnę.. wspominałaś nasze dzieciństwo?-zapytał
-Tak.. było dziwne ale i tak wspaniałe ale i tak już jest późno pobawimy się jutro.-uśmiechnęłam się po czym zasnęłam

Od Natalie - CD historii Sadzy


-Tak no pewnie. -Powiedziałam.
Kotka zaprowadziła mnie na takie bardziej tereny stada. Poznałam tam nowe koty. Jednym z nich była Skayres która była tej samej rasy co ja. Albo to ja byłam tej rasy co ona. Już się pogubiłam. Ale wracając do rzeczy. Bardzo mi się tam spodobało. Po paru dniach gdy Agata musiała wyjechać a jej rodzice pojechali w delegację zostałam sama w domu. Nie miałam jak wyjść. Siedziałam tam kilka godzin. Czułam się jakby moich właścicieli nie było wieczność. Cały czas siedziałam na kanapie myśląc jak wyjść z domu do stada. Po paru godzinach wpadłam na pomysł że na strychu zawsze okno jest otwarte. Wbiegłam tam bardzo szybko i zobaczyłam otwarte okno. Wskoczyłam na 2 stłki które akurat stały pod oknem i podważyłam łbem lekko szybę po czym wyskoczyłam. Jednak nie zamknęłam okna bo bym nie weszła. Więc zeszłam spokojnie i ostrożnie po dachu. A gdy zeskoczyłam na ziemię, przez dziurę w płocie przeszłam na świat spalin i odoru. Gdy wyszłam na świeże powietrze. Łąkę. W oddali zobaczyłam (ponieważ mam dobry wzrok) kota który ma rasę Wolverine'a. Podeszłam.
-Cześć, należysz do stada?
-Tak. Jestem Telara.
-A ja Natalie - Podałyśmy sobie łapy i zaprzyjaźniłyśmy.
Szłyśmy przez pole i rozmawiałyśmy. Było miło i bardzo polubiłam Telarę.

<Telara?>

Od Telary - CD historii Wolverina


-Hehe jasne! - powiedziałam mrugając oczami, Wolverine się uśmiechnął i bez zastanowienia , pobiegliśmy na łąkę, nie sądziłam że jakiś kot lubi wodę! No oczywiście poza mną... Ale nigdy bym się nie spodziewała że poznam takiego kocura ^^ Przystojny, miły, aktywny lubi wodę - po prostu ideał, tylko że.... że za pewne nie jestem jedyna.... Kot ideał ma zapewne dużo fanek... no ale, nie ważne! Teraz jest ze mną na spacerze a nie z żadną inną i zamierzam się z tego cieszyć

~Na miejscu~

-Wow! - powiedziałam kiedy tylko dobiegliśmy na miejsce
-Co się stało? - spytał Wolv.
-Nie ale...
-Ale?
-Tu jest.. pięknie, magicznie, cudownie i pięknie!
-Hehe, powtarzasz się , wiesz?
-hmm...- powiedziałam zastanawiając się, i zwróciłam wzrok na kałużę
-A masz coś do tego? - zapytałam żartobliwie chlapiąc go wodą
-Ej! - krzyknął i "oddając" mi chlapa, potem jeszcze kilka razy się ochlapaliśmy kiedy nagle z "deszczyku" zrobiła się "ulewa" staliśmy tak i nie wiedzieliśmy co powiedzieć gdy nagle Wolv się odezwał ^^

<Wolverine? Co takiego chciałeś powiedzieć?>

Od Luny


Myślałam,że rodzina mnie kocha.Po raz kolejny się pomyliłam...Ale żeby zostawić bawiące się kociątko przy drodze?Nawet jak na nich to paskudny chwyt.Niestety,moi rodzice uchodzą za najsprytniejsze koty w naszej okolicy.Przepraszam-ich okolicy.Mnie tam nie chcą.
Czemu?Jestem co prawda mała i nieco słaba (fizycznie) ale uwielbiam pomagać.Jak widać nie chcą takiego kotka w swym miocie...
Właśnie biegłam ile sił w łapkach gdy nagle potknęłam się.Najlepsze (sarkazycznie;dop.autora) było w tym wszystkim gdzie upadłam.Na sam środek ruchliwej ulicy.Uskoczyłam w ostatniej chwili przed nadjeżdżającym samochodem.Najstarsza moja siostra (już z resztą dorosła) zawsze mówiła nam że gdy będziemy w takiej sytuacji należy uskakiwać od nadjeżdżających aut.Szkoda tylko,że jej ukochany tak zginął.Nie zauważył ciężarówki,gdy uskoczył przed cysterną czy coś w tym rodzaju.
Nagle zobaczyłam jakiś kształt.Kot?
-Uważaj!!!-krzyknęło to coś i odepchnęła mnie ze sobą od auta.Otrzepałam się i spojrzałam na wybawiciela.Dorosła kotka z szarawą sierścią.
-Co ty tam robiłaś?-spytałam ostro.Skuliłam się na sam dźwięk.
-Uciekałam i potknęłam się...-wyjąkałam zamykając oczka przed możliwym uderzeniem.Tak zawsze robił ojciec gdy coś źle zrobiłam.

<Sadza?>

Nowy kociak - Luna!

Luna

Od Dzikusa - "Stado Kocich Tajemnic!"


Drzemałem jak zawsze na kolanach mojej właścicielki która mnie głaskała.Kochałem Natalie była wspaniała zawsze mnie głaskała i bawiła się ze mną ale miała jedną wadę..Mieszkaliśmy blisko centrum i dlatego Natalia rzadko mnie wypuszczała z domu.Ale dzięki mojemu chudemu ciału mogłem przecisnąć się przez okno.Nagle Natalia wzięła mnie na ręce i położyła na fotelu.Zdziwiłem się.Zrobiłem coś nie tak?Pobiegłem za nią by zobaczyć co się stało.Natalia stanęła i uśmiechnęła się do mnie.
-Przepraszam ale razem z Oliwią jedziemy do kina za kilka minut i muszę się przygotować.-powiedziała szukając czegoś w szafie
Natalia wyszła ale zapomniała zamknąć okna.Wyskoczyłem z okna na ziemię i przeszedłem przez płotek.Popatrzyłem na drogę było pełno szalejących samochodów.Odważyłem się i wbiegłem na drogę z dużą prędkością i nic mi się nie stało.Myślałem że usłyszę jak zwykle słowo ,,Wariat" wypowiadane przez Syberię która swoje legowisko miała na parapecie którego okno zwrócone jest w stronę ulicy lecz nie usłyszałem nic.Wskoczyłem na płot i wyskoczyłem na trawę.Podszedłem do parapetu i wskoczyłem na niego.Zacząłem drapać szybę i wołać Syberię.
-Syberia!!Chodź!-krzyczałem jak oszalały.
Wtedy spojrzałem na parapet i zobaczyłem kłaczek białego futra.
-No wiesz co.-burknąłem.-Przez ciebie zrobiłem niezłe przedstawienie a innym kotom pośmiewisko.-dodałem wzdychając
Zeskoczyłem z parapetu i powędrowałem na tył domu Syberii.Wskoczyłem na hamak na którym w ciepłe dni zawsze leżała a ja wskakiwałem na niego by spadła i szła ze mną trochę powariować.Niestety wskakując tam sam spadłem ale Syberii tam nie było.Wstałem i otrzepałem się.
-Gdzie ty jesteś?-szepnąłem znowu wzdychając.
Poszedłem znowu na przód domu i przecisnąłem się pomiędzy belkami płotu na chodnik.Jest jeszcze jedno miejsce do którego ta Angielka(Dzikus nazywa Syberię Angielką dlatego że Syberia urodziła się w Anglii)mogła by pójść.Do spokojniejszej części wsi.Biegłem ile sił w moich łapach aż dobiegłem tam.Samochody tak już nie jeździły.Zapach świeżego powietrza a nie wypalonej benzyny.Było tam przyjemnie kiedy nagle zobaczyłem biały ogon.Pobiegłem tam i wskoczyłem na białą Maine Coon.
-A kuku!-zawołałem śmiejąc się
-Dzikus co ty tu robisz?-zapytała z oburzeniem Syberia wstając i delikatnie sycząc
-Znasz go?-zapytał jakiś głos
Odwróciłem się i tam zobaczyłem kotkę rosyjską.
-To twoja koleżanka.-patrzyłem na rosyjską kotkę ale zwróciłem się do przyjaciółki
-Tak jakby.-westchnęła Maine Coon i podeszła do nas
-Sadza to jest Dzikus,Dzikus to jest Sadza.-przedstawiła nas
-Miło mi.-powiedziałem podając łapę Sadzy
-Mi też miło.-również podała mi łapę.-Więc jeżeli jesteście przyjaciółmi to może ty Dzikusie dołączysz do mojego Stada Kocich Tajemnic?-zaproponowała puszczając moją łapę
-Chętnie.-przytaknąłem głowę patrząc na oburzoną Angielkę
Syberia podeszła do mnie.
-Witaj w stadzie Europejczyku.-zachichotała podchodząc do Sadzy.
-To kontynuujemy?-zapytała Syberia
-Tak.Ale jeżeli już to wraz z Dzikusem.-odpowiedziała a ja się ucieszyłem ale od razu przestałem
-Ale co kontynuujemy?-zapytałem zdziwiony
-Zwiedzanie terenów stada.-odpowiedziała mi Syberia niespokojnie machając swoim ogonem
-Dobra.-odpowiedziałem uśmiechając się

Nowy kot - Dzikus!

Dzikus, wypatrujący