Dzisiaj patrolowałam tereny wokół stada krów pani Simons. Muszę w końcu znaleźć partnera... Nie dam rady patrolować tak dużych terenów sama. Dobrze, że mam Wolverina, ale gdy on znajdzie partnerkę też nie będzie miał już dla mnie tyle czasu. Wszystko było okey, ale nagle usłyszałam jak jedna z krów zaczęła głośno muczeć. Pobiegłam w stronę dźwięku i kogo zobaczyłam? Dextera masującego swoją łapkę.
-Hej. - powiedziałam.
- Cz-cześć. - wydusił z siebie próbując wstać.
- Coś Ci jest?
- Nie! Wszystko w porządku.
- Przecież widzę
- Najwidoczniej źle widzisz. - uśmiechnął się.
- To dziwne... Weterynarz mówi, że mam świetny wzrok. - również się uśmiechnęłam pomagając mu wstać.
- Dzięki.
- Hehe... Zaatakowałeś nie tę krowę. Ona zawsze taka jest. Pacniesz ją, a ona od razu ma zamiar Cię zgnieść.
- Zauważyłem.
- Masz ochotę na spacer? - zapytałam, a mu mina zrzedła :/
<Dexter?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz