czwartek, 25 kwietnia 2013

Od Sadzy - CD historii Luny

Po tym jak Papi wypluła na mnie wodę miałam ochotę kogoś solidnie podrapać... Obojętnie mi kogo. Na pyszczku Luny malował się uśmiech, jednak mi to nie przeszkadzało. Cieszyłam się, że ona się cieszy :3

- Ile ty tego kurde wzięłaś!? - krzyknęła Patrycja.
- Ja tylko całość zawartości bagażnika auta. Mama mi na siedzenia wpakowała jeszcze kilka 10 kg opakować żarcia. W sumie to...- przeliczyła w myślach. -Ponad sto kilogramów żarcia.
Pata posłała jej po drodze niezłą wiązankę przekleństw.
- To się nazywa wyrozumiałość dla kotów. - parsknęła Luna, a ja zaczęłam wylizywać swoje futro.
- No cóż... Będziemy mieć co jeść. - uśmiechnęłam się  i pacnęłam kotkę mokrym ogonem.
- Fuj! Idź na słońce wysusz się!
- Słońce... Ta.... Chciałabym, ale w jesień to trochę trudno.
- Jesień? Masz coś do niej! Ona jest super! Można bawić się w stertach liści i... Bawić się w stertach liści! - wołała z entuzjazmem mała.
- Chcesz iść się pobawić w stertach liści? - zapytałam sarkastycznie.
- Tak! - odparła Luna, która zignorowała mój ton.
- Niech Ci będzie. - odparłam i wyskoczyłam przez okno domku. - Wyjdź drzwiami! - krzyknęłam do niej, lecz samica powtórzyła mój ruch i wyskoczyła przez okno. Trafiła idealnie w stertę liści.
- Yeah! - uśmiechnęła się.
- Bawimy się?

<Luna?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz