Gdy dotarliśmy na łąkę Telara była widocznie zafascynowana:
- Wow! - powiedziała na widok bujnej trawy :3
- Co się stało? - spytałem.
- Nie ale...
- Ale?
- Tu jest.. pięknie, magicznie, cudownie i pięknie!
- Hehe, powtarzasz się , wiesz? - zaśmiałem si.
- Hmm... (...) A masz coś do tego? - zapytała chlapiąc mnie wodą z kałuży.
- Ej! - krzyknąłem i również ją ochlapałem. Zrobiliśmy tak kilka razy, gdy nagle z deszczyku zrobiła się ogromna ulewa. Oby dwoje spojrzeliśmy w niebo i tak gapiąc się staliśmy w milczeniu.
- Nudno... - odezwałem się w końcu.
- Tak troszkę... - poparła i nagle zaczął padać dodatkowo grad.
- Lubię wodę, ale grad to przesada. Może wrócimy do kwatery i tam się osuszymy?
- Z chęcią. - powiedziała i ruszyliśmy w stronę lasu.
Po drodze deszcz zamiast ustawać wzmógł się jeszcze bardziej, że zaczęliśmy biec, bo uderzenia gradu były trochę bolesne. W domu Patrycja od razu wzięłaby mnie pod prysznic więc wolałem sobie posiedzieć w dobrym towarzystwie. Gdy byliśmy blisko domku dostrzegłem, że nie tylko nam spodobał się pomysł z osuszeniem się w domku. Wbiegły tam jeszcze 2 inne koty, z tej odległości nie mogłem dostrzec kto to. Wchodząc do środka od razu zauważyłem Skayres i Betmoth'a.
- Siems. - powiedziałem.
- Cześć. - dodała po chwili Telara.
- Hej. - odparli chórem Skay i Betmoth.
- Co robiliście? - zapytałem.
- A nic... Ja właśnie szłam do Sadzy, gdy zaczął padać deszcz. Postanowiłam skryć się tutaj. Betmoth'a spotkałam po drodze.
- Ta... Ja szedłem po Dextera, który nie wrócił na noc do domu. Aleksandra o mało zawału nie dostała.
- A wy co robiliście? - zapytała Skay.
- Bawiliśmy się na łące, gdy nagle rozszalała się ulewa z gradem. - powiedziała Telara.
- Bawiliście się na deszczu!?
- No tak... Okazało się, że oboje lubimy wodę. - zaśmiałem się skrycie patrząc na Telare. Troszkę mnie onieśmielała. Po moich słowach zapanowała cisza, którą postanowiłem przerwać jednak tylko Telarze. - Wpaść po Ciebie jutro? - szepnąłem lekko zawstydzony.
<Telara?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz