sobota, 13 kwietnia 2013

Od Wolverina - CD historii Telary

Tata Patrycji dostał ofertę pracy w Warszawie. Robi to samo co tutaj tylko zarabia 3x więcej. Brakuje nam go bardzo, ale dzięki jego wysokiej pensji ja oraz Sadza dostajemy nowe rzeczy. Ostatnio zamontowano nam w dużym pokoju półki do leżenia, a w ogrodzie postawiono domek. Do tego dostałem jeszcze nową skórzaną obróżkę, którą oczywiście noszę codziennie.

Dzisiaj jest pierwszy dzień kiedy czuje, że nic mi się nie chce. Odpoczywam sobie zewnętrznym domku powoli zasypiając.
- Wolverine! - usłyszałem krzyk mojej towarzyszki.
- Śpię. - odparłem przewracając się na bok.
- Śpij. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że idę zwerbować nowe koty. Jeżeli ktoś przyjdzie powiedz mu to. Jakby co przekazuję Ci dowództwo.
- Ta... Idź już. - sapnąłem ponownie zasypiając.

Obudziłem się jakieś dwie godziny później, czyli koło 12:40. Czemu się obudziłem? Usłyszałem jak Patrycja sypie jedzenie do mojej miski. Mam karę przez Sadzę i przez tydzień muszę jeść suche żarcie :/ Wbiegłem przez drzwiczki dla kota do domu i bez namysłu popędziłem do kuchni. Opiekunka nie zdążyła się odsunąć, a mój pyszczek już brał do ust jedzonko.
- Ale z Ciebie łakomczuch. - zaśmiała się Pati głaszcząc mnie. - Jedz, jedz... Będziesz miał dzięki temu piękną i lśniącą sierść.
- Miau/Yhym. - odparłem. <to co jest przed "/" oznacza to co słyszą ludzie.>
- Sadza też to dostanie... Obydwoje musicie wyglądać pięknie na wystawie. - wystawa... Nareszcie.
Lubię wystawy mimo iż jestem kocurem. Gdy jadłem ktoś zadzwonił do drzwi. Papi (tak ją nazywam :3) poszła otworzyć. Dokończyłem posiłek i wybiegłem na dwór, gdzie usłyszałem znany mi głos.
- Cześć Wolverine! - powiedział Vektus.
- Hejka! - odparłem.
- Zastaliśmy Sadzę? - zapytał po chwili.
- Nie.. niestety gdzieś poszła... chyba szukać nowych członków..
- To dobrze się składa! - odezwała się piękna kotka. Dopiero teraz ją zauważyłem.
- Ja.. chciałabym dołączyć do stada
- Hmmm... - zastanawiałem się. Oczywiście chciałem wykrzyczeć "Tak!", ale wyszedłbym na hipstera. - Jasne. Sadza dała mi przywództwo na czas jej nieobecności. - uśmiechnąłem się lekko do kotki.
- Dzięki. - powiedziała.
- Wolverine oprowadzisz ją, czy ja mam to zrobić? - zapytał Vektus przerywając ciszę. Przez cały jej czas patrzyłem ze wzajemnością w oczy nieznajomej.
- Jeżeli nie masz nic przeciwko to z chęcią ją oprowadzę. - odparłem rozciągając się.
- Dobra... To ja lecę. Spotkamy się w domu! - krzyknął i odbiegł.
- Nazywam się Wolverine. - powiedziałem.
- Telara.
- Piękne imię. - szepnąłem lekko się rumieniąc.
- Dzięki... To od czego zaczniemy? Dopiero dzisiaj przyjechałam i nie znam okolicy.
- Pokażę Ci las, dojdziemy do kwatery, potem łąkę i resztę miasta. Co ty na to?
- Okey.

Tak jak zaplanowałem na początku ruszyliśmy do lasu. Telara była całkiem fajna, bo miała podobny charakter do mojego. Żywiołowa i ciekawska, a do tego ładna. Idealny przedstawiciel kotów belgijskich. W środku lasu zauważyła wiewiórkę i zaczęła za nią gonić. Sam nie czekałem dłużej i również to zrobiłem. Po 10 minutach wiewiórka po prostu zniknęła. Nie wiem jak one to robią.
- Co to? - zapytała kotka.
- To właśnie stary domek na drzewie. Kwatera główna Stada Kocich Tajemnic. Chodź pokażę Ci środek.
- Nie zawali się?
- No coś ty... Całe stado w nim siedziało, czyli 10 kotów ze mną wraz.
- I przeżyliście?!
- No raczej... Inaczej bym tu nie stał. - zaśmiałem się i poprowadziłem Telare do środka. Obiegła domek wzdłuż i wszerz, po czym chciałem zaprowadzić ją na łąkę.
- Em... Wolverine?
- Tak?
- Chyba nie możemy pójść na łąkę. Pada. - westchnęła.
- Nie lubisz wody? - zasmuciłem się.
- Lubię tylko... E... Ty lubisz?
- No jasne! - ucieszyliśmy się oboje. Pierwsza kotka, która nie ma nic przeciwko wodzie! ^________^ - To idziemy na tę łąkę? Będzie ubaw.

<Telara :3?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz