Historia Logana na prawdę była smutna, obydwoje wiele przeżyliśmy.
- Wow... Musiało Ci być ciężko.
- Mi? Raczej tobie. - szturchnął mnie w ramię. - Wiesz, nie rozmawiajmy już może o tym, dobrze? Wolałbym się przejść.
- Oczywiście. - zgodziłam się. Mi też nie było łatwo o tym mówić. - Gdzie chcesz się przejść?
- Może... Może... Na łąkę?
- Jasne.
Bez dalszych rozmów ruszyliśmy na łąkę. Przez całą drogę skakałam po wyschniętych liściach, bo fajnie chrupią pod łapami. Logan śmiał się ze mnie, ale ja będę robić to do końca życia ;3
- Poskacz sobie. - zaproponowałam i razem zaczęliśmy skakać.
Było przy tym mnóstwo śmiechu i zabawy. W końcu dotarliśmy na łąkę i tam co zastaliśmy? Ludzi koszących trawę.
- To... Co robimy? - zapytał.
- Może trochę ich po wnerwiamy?
<Logan brak weny T^T>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz