Czekałem sobie na Telare w kwaterze głównej i czekałem, i czekałem aż w końcu się doczekałem:
- Jakaś zmiana? - zapytała wchodząc do domku.
- Pięknie. - powiedziałem i oboje się zarumieniliśmy. - Znaczy... Okey.
- Dzięki. - odparła. - Wiesz... Jutro nie będziemy mogli się spotkać.
- Co!? Czemu? - zapytałem smutny.
- Jadę na wystawę, Vektus też.
- Aha... Też miałem jechać z Sadzą, ale Patrycja źle się czuję i jakoś tak wyszło. Na pewno wygracie. - uśmiechnąłem się.
- Ta... Stresuję się strasznie, bo pierwszy raz jadę w tamtą stronę.
- W Giżycku to jest, co nie?
- Tak.
- Nie masz się czym przejmować. Na pewno wygrasz niebieską wstążkę. - powiedziałem przytulając ją. To było takie miłe uczucie wtulić się w jej miękkie i lśniące futerko.
- Dzięki. Ty potrafisz pocieszyć. - powiedziała i wtedy do kwatery wskoczył Vektus.
- Telara nasza pani nas szuka. Chce jeszcze z nami trochę poćwiczyć przed jutrem. - powiedział.
- Muszę lecieć... Papa Wolv. - powiedziała i wyskoczyła.
- Papa i powodzenia! - krzyknąłem za nią.
Resztę dnia spędziłem z Sadzą, Loganem i Dexterem na zabawie. Cały czas modliłem się by Telara wygrała.
~nazajutrz~
Pół nocy przesiedziałem patrząc, czy Telara wróciła. Ok 6:00 rano ujrzałem samochód jej pani. Podbiegłem tam i wtedy z auta wyskoczyła kotka.
- Telara jak Ci poszło!? - zapytałem zestresowany bardziej niż ona.
<Telara, niebieska wstążka? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz