Ech... Nad jeziorem było tak miło i przyjemnie.
- Mmm, ale cieplutko. - powiedziała Skayres.
- Dokładnie. Mógłbym tak cały dzień. - odparłem rozciągając się na ziemi.
Kotka podeszła do jeziora i zaczęła pić. Słońce grzało przyjemnie, ale przez to moje pragnienie się wzmogło. Spokojnie podszedłem do tafli wody i również zacząłem pić. Nim się obejrzałem kotka uderzyła z całej siły w wodę sprawiając, że byłem cały mokry za to ona sucha.
- Dziękuję. - szepnąłem "obrażony" i ruszyłem w stroną lasku.
- Tony ja... Ja nie chciałam... To był tylko żart. - mówiła kotka idąc w moją stronę.
Wtedy ja szybko się obróciłem i zacząłem otrzepywać się z wody. Skay przerażona zaczęła biec w stronę jeziora i przy samym brzegu wepchnąłem ją do zbiornika wodnego.
- Tony! - wrzasnęła i gdy odwracałem się by odejść kotka pociągnęła mnie za ogon. Nie zdążyłem się zaprzeć i również wpadłem.
- Skayres! - po moim krzyku z lekkim uśmiechem rozpoczął się bieg na suchy ląd.
Gdy tylko któreś z nas było na brzegu, to drugie znów zaciągało go do wody. I tak w kółko i kółko... W końcu dałem za wygraną. - Dobra już, już!
- Ha! Mam Cię. - uśmiechnęła się.
- Ale jestem głodny... Idę polować, przyłączysz się?
<Skay?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz