piątek, 12 kwietnia 2013

Od Linett, Dextera i Betmoth'a


(Linett)
Ludzie oddzielili mnie od moich rodziców i rodzeństwa gdy miałam 3 miesiące. Bardzo to przeżyłam ale postanowiłam być twarda. Wepchnęli mnie do transportera i wsadzili do auta. Jechałam na siedzeniu z przodu i strasznie rozpaczałam. Jechaliśmy dobre kilka godzin. Gdy samochód zatrzymał się przeniesiono mnie do ogromnego malutkiego mieszkania w bloku. Trafiłam do pani Aleksandry-mojej ukochanej właścicielki z która jestem do dziś.

(Betmoth)
Rozpaczałem za rodziną jeszcze dobre kilka dni, tęskniłem za smakiem mleka matki a nawet za denerwującymi braćmi. Oswoiłem się z mieszkaniem i pokochałam Aleksandrę. Miałem wygodne posłanie i codzienne pieszczoty. Pani Aleksandra miała pewne problemy finansowe, kilka razy się przeprowadzałyśmy ale zawsze pocieszała mnie, że to już koniec i zostaniemy tu już na stałe.
Teraz znowu siedzę z transporterze i zmierzamy z Linett ku nowemu mieszkaniu, podobno nie mamy mieszkać w bloku tylko w domu. Ku naszemu zdziwieniu zamieszkać ma z nami nowy kot...

(Dexter)

Złapano mnie w jakieś pudło! Jestem uwięziony, chcę być wolny i biegac po polach, nie jestem stworzony do bycia domowym kotkiem!
- Wypuście mnie!!- krzyczałem uderzając w ściany transportera
- Uspokój się młody, jedziemy do nowego domu
- Jakiego nowego domu?! Nie chcę domu!- szarpałem kratę
- Teraz zamieszkasz z nami, ja jestem Linett a to Batmoth - przedstawiły się koty
-Dext...- Nie dokończyłem bo samochód się zatrzymał
Jak sie okazało moją panią jest Aleksandra. Weszła ze nami do domu. Mieszkanie było jasne i ogromne, wszędzie górował kolor biały i kremowy.

(Linett)
Czuje się jak w pałacu! Moje posłanie znajduje się w sypialni i jest piękne, baldachim i ze 3 poduszki! Moja miseczka ma wyryte moje imię a kuweta zapachowy żwirek. Po długim zwiedzaniu zmęczona ułożyłam się na kolanach pani. Krótka drzemka dobrze mi zrobi.
Po obudzeniu nadszedł czas na zwiedzanie okolic, wyszłam na zewnątrz (mam kocie drzwiczki)Kocury zostały w domu nadal oglądając mieszkanie, a raczej tylko jeden je oglądał bo Dexter chciał uciec.
Po wyjściu od razu uderzył mnie zapach świeżego powietrza, nie takiego jak w miejscu gdzie wcześniej mieszkałyśmy. Ruszyłam w stronę centrum, szłam ostroznie zwracając uwagę nawet na najmniejszy szmer. Rozglądałam się i szukałam miejsc gdzie spokojnie można się zdrzemnąć i wypocząć. Nagle przez moją drogę przebiegł jakiś kot.
-Heej! Uważaj jak idzesz!- krzyknęłam donośnie do nieznajomego, ten stanął i cofną się
- To ty uważaj! Zawsze mogłaś rozejrzeć się czy ktoś przypadkiem nie biegnie...
-Pff...- prychnęłam ale tym razem już milszym tonem
-Jestem Sadza
-Linett...


<Sadza? ;3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz