piątek, 12 kwietnia 2013

Od Sadzy i Wolverina - "Nowe stado"

Od Wolverina

Patrycja przygarnęła mnie jakieś 2 tygodnie temu, a ja czuje się jakby tutaj był mój prawdziwy dom. Sadza bardzo mnie lubi ja ją zresztą też. Jest dla mnie jak siostra, chodź jej tak nie traktuje bo mógłbym nieźle oberwać.
Byłem w ogródku ostrząc pazury o korę drzewa, gdy przez okno z łazienki wyskoczyła jak poparzona, cała mokra Sadza.
- Wiesz, że to się robi w kuwecie? - zaśmiałem się.
- Wrrr... Bardzo śmieszne. - zawarczała. - Oni zawsze mi to robią... Najpierw głaszczą, pieszczą, a potem... Bum! Do wanny.
- Daj spokój. Woda nie jest taka zła. Całkiem dobrze się w niej czuje.
- Nie wiem co robiłeś zanim Pati Cię wzięła, ale musiałeś mieć niezłą patologię. - zaśmiała się.
- Niezłą patologię. - powtórzyłem naśladując jej głos.

Od Sadzy

Leżałam sobie wyciągnięta na parapecie, gdy nagle Patrycja przyszła i zaczęła mnie głaskać. Podobało mi się to, ale gdy tylko zaczęłam mruczeć opiekunka złapała mnie i zaciągnęła do łazienki. W obronie wczepiłam się w firanki lecz to nic nie dało. Stargałam je i tyle. Pati miała już przygotowaną wannę z wodą. Gdy tylko ją zobaczyłam zaczęłam wierzgać we wszystkie strony. Oczywiście wsadziła mnie do wanny, ale podczas, gdy ona szukała szamponu ja wyskoczyłam do ogródka.
Tam zastałam Wolverina, który miał ze mnie niezły ubaw.
- (...) Niezłą patologię. - przedrzeźniał mnie.
- Pfu... - fuknęłam wskakując na mój kamień i rozkładając się plackiem. - Chciałam Ci coś oświadczyć.
- Y?
- Zakładam stado kotów... I mam nadzieję, że dołączysz. - oświadczyłam.
- Stado? A po licho Ci stado? - zaśmiał się chodząc wokół kamienia.
- Poznamy nowe koty, przeżyjemy przygody i przede wszystkim nie będziemy się kisić w domu, czekając aż Pati nas wykąpie.

Od Wolverina

Na samo słowo "przygody" oczy mi zabłysnęły. To jest to, czego mi brakuje. Adrenaliny we krwi :3
- Spoko. To ty będziesz przywódczynią, a może ja...
- Wypatrującym? - zaproponowała Sadza.
- A co on robi?
- No... Jak będziemy polować na coś w mieście, będziesz wypatrywać, czy gdzieś nie ma hycla.
- Ale przecież my mamy obroże.
- My tak, ale inne koty mogą nie mieć. Jaka może być nazwa? - zamyśliła się na głos kotka. Zaczęliśmy myśleć nad nazwą i w końcu mnie oświeciło.
- Stado Kocich Tajemnic! - krzyknąłem.
- Doskonale... Zatem mamy stado! - uśmiechnęła się Sadza.

Od Sadzy

Gdy Wolverine wymyślił nazwę zostało mi tylko zwerbować członków. Znam kilka kotów z okolicy, ale nie wiem czy będą chętni. Musiałam jak najszybciej rozgłosić Stado Kocich Tajemnic więc postanowiłam, że razem z Wolverin'em przebiegniemy się ogłaszając wszystko...
- Sadza założyła Stado Kocich Tajemnic!
- Dołącz do nas!
- Będzie fajnie! - krzyczeliśmy, aż w końcu ktoś wyszedł z okna krzycząc coś na nas... No tak... W końcu ludzie słyszą tylko "Miau, miau itd..."
Wróciłam na kamień i dalej się wygrzewałam podczas, gdy Wolverine ganiał wróble. Teraz pozostał mi nadzieja, że ktoś dołączy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz