niedziela, 14 kwietnia 2013
Od Syberii - ,,Złapani przez hycli!"cz.1
Obudziłam się rankiem.Ziewnęłam i od razu wyskoczyłam z parapetu by obczaić moją kochaną miseczkę.Po drodze spotkałam śpiącego Dzikusa na fotelu.Pokręciłam tylko oczyma i podbiegłam do miski.Już schyliłam mój pyszczek by delektować się jedzeniem a tu?PUSTKA!Syknęłam i prychnęłam jednocześnie co obudziło Dzikusa.Kocur przetarł oczy i zeskoczył z fotela.
-Co Ci się stało że nie dajesz spać kotu?-zapytał jeszcze śpiący
-Mam pustą miskę.. o tej godzinie dawno powinno się tu znajdować pyszne jedzenie.-użalałam się
-Ja bym też coś przekąsił.-powiedział podchodząc do mnie
-I tak byś nie zjadł ja jem Royal Canin a ty Purina.-zaśmiałam się
-Natalia zabrała ze sobą puszkę mojej karmy.-machnął zadowolony ogonem po czym zaczął go gonić
Nagle usłyszałam donośne miau.Zobaczyłam jak Dzikus masuje swój ogon.
-Ugryzłem się.-zaczął się użalać
Gdybym występowała w anime które ciągle ogląda Oliwia na moim czole dawno pojawiła by się wielka kropla.Tylko westchnęłam i pomyślałam: Ale z niego głupek..
-Poszłam bym na podwórze.-powiedziałam patrząc na okno
-To wyjdźmy.-uśmiechnął się
-Okno jest zamknięte a ja za bardzo nie umiem go otwierać.-westchnęłam
-A drzwiczki dla zwierząt?-zapytał pokazując drzwi w których były małe drzwiczki
-Jestem zbyt puszysta nie przecisnę się.-użaliłam się
-Ale ja tak a później ci pomogę.-uśmiechnął się
-Mam nadzieje.-popatrzyłam na niego taką miną że aż przeszły go ciarki
Podeszłam do drzwi i zaczęłam drapać drzwiczki dla zwierząt.Otworzyłam je.Najpierw wyszedł Dzikus.
-Jaka jest pogoda?-zapytałam
-Jest ciepło ale kiedy zawieje wiatr robi się zimno.-westchnął.
Skłoniłam się i wcisnęłam się do drzwiczek.Podałam swoje przednie łapy Dzikusowi a on mnie ciągnął.Przecisnęłam się.
-Udało się!-zaczęłam skakać z radości a on tylko się uśmiechnął
-To bawimy się w ogródku czy idziemy gdzieś?-zapytał
-Ja bym pobawiła się w ogródku no wiesz.. tutaj również grasuje kilka hycli.-przełknęłam ślinę
-No przestań!Znam cię z strony ryzykownej kotki a jeżeli pojawi się jakiś hycel to najpierw będzie musiał się ze mną rozprawić.-powiedział pewny siebie
Chyba wtedy delikatnie się zarumieniłam ale nie było tego widać pod warstwą grubej białej sierści.
-Jak chcesz.-westchnęłam
Wskoczyłam z Dzikusem na płot i wyskoczyliśmy na chodnik spacerując sobie.Doszliśmy do spokojniejszej części miasteczka więc poszliśmy na łąkę.Tam tarzaliśmy się w trawie i bawiliśmy się w berka.Wiem.. jesteśmy już dorosłymi kotami a zachowujemy się jak małe kocięta ale tacy już jesteśmy.Tak bawiliśmy się aż nagle ktoś chwycił mnie za kark.Zaczęłam się szarpać.
-Kogo my tu mamy.. śliczną białą Maine Coon'ke szkoda tylko że bez obroży.-mężczyzna się uśmiechnął
-Miau/zostaw mnie!-krzyknęłam
-O i jeszcze jakiś inny kot również bez obroży.-uśmiechnął się do Dzikusa
Również go złapał.Wziął nas i wsadził do klatek.
Właśnie tak zaczęła się nasza przygoda.. przygoda w schronisku.
C.D.N
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz