wtorek, 23 kwietnia 2013

Od Czarnulki


Miałam dość Magaline. Cały czas kazała mi podziwiać jej wygląd. Miałam dość jej rządzenia i wywyższania się. Co z tego, że nie jestem rasowa. Miałam jej serdecznie dość. Przy pierwszej lepszej okazji wybiegłam z domu. Nie wiedziałam co z sobą zrobić. Byłam w miasteczku od niedawna. Nie znałam jeszcze terenów. Po raz pierwszy wyszłam na dwór sama. Zobaczyłam las i skierowałam tam moje kroki.
( w lesie )
Weszłam na kamienistą ścieżkę. Ptaki śpiewały, las szumiał. Nagle zobaczyłam ślady kocich łap. Skierowałam się za nimi. Gdy tak szłam usłyszałam cichy szelest. Nie zawracałam sobie nim głowy, tylko uparcie szłam za śladami. Nagle zobaczyłam domek na drzewie. Ślady za którymi wcześniej szłam prowadziły właśnie do niego. Podkradłam się i weszłam na górę. W tej chwili skoczyła na mnie jakaś kotka. Zaczęła ze mną "walczyć". Oczywiście przegrałam.
- Co ty tu robisz?- zapytała
- Ja...
- No a kto, skąd się tu wzięłaś, kim jesteś?- zapytała kotka
- Nie wiedziałam co powiedzieć. Tyle tych pytań. W tej chwili weszła jakaś inna kotka i powiedziała
- Linett, zostaw ją, może ona nie wie o naszym stadzie. Co cię do nas sprowadza?- zapytała
- Ja tak tylko przypadkiem...- wyjąkałam
Niebieska kotka stropiła się, po czym powiedziała:

< Sadza, sorry, brak weny T.T >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz