Telara wygrała niebieską wstążkę! Moja dziew... Hehe... Moja przyjaciółka jest championem! Wiedziałem to od zawsze, ale teraz mam dowody. Niebieska wstążka była przypięta do obróżki, którą dałem jej dzień wcześniej. By uczcić dzisiejszy dzień postanowiliśmy pochodzić po lasku.
Gdy już tam byliśmy zaczęłam się czaić i szybko wbiegłem w krzaki.
- Wolverine? - kotka zawołała mnie lecz ja cicho zaszedłem ją od tyłu i klepnąłem łapą w grzbiet.
- Berek! - krzyknąłem, a ona odskoczyła.
- A! nie strasz mnie! - powiedziała lecz ja już odbiegałem w stronę jeziora. Czemu akurat jeziora? Obydwoje lubimy wodę więc...
Gdy byliśmy kilkadziesiąt metrów od jeziora Telara pacnęła <przekazała mi tzw. berka> mnie w łeb i zaczęła biec w przeciwnym kierunku. Moje plany dotyczące zabawy w wodzie legły w gruzach, ale co tam... Zabawa była przednia. Kotka była strasznie szybka i dogoniłem ją dopiero w kwaterze głównej.
- Hah...hah...ha... - sapała Telara. - Wy...wygra...wygrałam!
- Bo... ja... był...byłem zbyt... zmęczo...ny. - również sapałem. Ten bieg był strasznie męczący, ale czas spędzony z Telarą był tego warty. - Idziesz się... Napić wody?
- Mojej pani nie... ma. Ale pocze...kam na Ciebie. - powiedziała.
- Nie no... Chodź u mnie się napijesz. - zaproponowałem i powolnym krokiem razem z kotką ruszyłem w stronę domu.
Papi widząc jak mozolnie wchodzimy do domu od razu nalała nam <Telarze też ^____^> zimnej wody...
- Czuję się jak w raju. - powiedziałem kończąc pić.
- Tak... Woda jeszcze nigdy nie smakowała tak miło.
- Yhym... Idziemy popływać?
<Telara brak weny :/>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz