- Sadza! - usłyszałam krzyk, a zaraz po tym ktoś mocno walnął w koszyk. Otwarłam jedno oko.
- Wolverine... - westchnęłam. - Śpię.
- Wiem, ale zaraz skończysz. Widziałem jak 2 koty idą w tą stronę. Mówiły, że szukają Ciebie! Chcą dołączyć do stada!
- Na serio?! - zapytałam podrywając się na łapy.
- Tak... Pati idzie! - krzyknął i uciekł w krzaki.
- Wolverine wracaj! - zawołała moja pani. - Ech... Przynajmniej ty jesteś.
- Przykro mi, ale spadam. "Miau - to słyszała Patrycja" - po tych słowach wyskoczyłam z koszyka i ruszyłam śladem Wolverina. Zdążyłam usłyszeć jeszcze jedno zdanie.
- A więc zostałam tylko ja, Magda i Paulina. - moja opiekunka odjechała po koleżanki, a ja zaczęłam się rozglądać.
- Sadza tutaj! - usłyszałam głos z góry drzewa.
- Wolverine?
- Ta... *schodzi* Widziałem te 2 koty. Poszły w stronę domku.
- Okey... Idziesz ze mną?
- Nie dzięki. Muszę poćwiczyć. - nie zwlekając dłużej ruszyłam w stronę domku na drzewie, a mój kolega pobiegł do domu.
Od jakiegoś czasu śledzę jakąś kotkę. Dziwi mnie to, bo Wolv mówił, że widział 2 koty. Gdy wkroczyłyśmy na teren lasu podbiegłam do niej. Samica coś mówiła i nagle się odwróciła w moim kierunku:
- Logan... - tutaj spojrzała mi głęboko w oczy. - Ty nie jesteś Logan. - powiedziała podejrzliwie. Również zajrzałam w jej całkiem ładne oczy (nie żebym była lesbą!) i zdałam sobie sprawę, że z drugiej strony nadbiega inny kot. Rasy tej co ja :3
- No nie. - odparłam miło. - Mam na imię Sadza.
- Sadza? To wspaniale! - krzyknęła kocica. - Właśnie Ciebie szukamy. Jestem Skayres.
- Mnie?
- No tak. - wtrącił się kocur i pocałował mnie w łapę O.o Trochę mnie to speszyło. - Ja jestem Logan. Podobno założyłaś stado kotów, czyż nie?
- Tak, Stado Kocich Tajemnic. Chcecie dołączyć? - spytałam. To były te 2 koty o których mówił Wolverine.
- Bardzo chętnie. - powiedział Logan.
- Oczywiście! Po to Cię szukaliśmy! - krzyknęła radośnie Skay.
- Bardzo mi miło. Prócz mnie i mojego kolegi jesteście pierwszymi członkami. - uśmiechnęłam się ciepło.
- Kolegi? - spytała Skayres.
- Mieszkamy pod jednym dachem... Moja pani przygarnęła go niedawno.
- Jakiej rasy?
- Bengalski... Wolverine. Ale dosyć o nim... Oprowadzić Was po terenach?
- Chodźmy. - nastawiłam uszy, by zorientować się czy nic nam nie grozi i ruszyłam przed siebie.
Logan chodził po mojej prawej, a Skay tak jakby po lewej. Czemu tak jakby? Cokolwiek zauważyła od razu do tego podbiegała i intensywnie wąchała. Rozbawiało mnie to, ale też tak robiłam za pierwszym razem.
- A więc znacie miasto? Nie jesteście obcy? - zapytałam.
- Nie... Mieszkamy z Magdą Sobczak od kociaka. - powiedziała Skayres podbiegając do nas.
- Madzią? - zapytałam z uśmiechem.
- No tak, a co?
- Znam ją! Dzisiaj razem z moją panią i Pauliną pojechała nad jezioro! Nie wiedziałam, że ma koty!
- Patrycją? - upewnił się Logan.
- Tak Borczyk! - ja i Skay od razu szeroko się uśmiechnęłyśmy. Zaczął się mega zaciesz!
Po pokazaniu domku na drzewie (wyjaśniłam im, że to główna siedziba SKT), poszliśmy na łąkę. Tam trochę pobawiliśmy się w wysokiej trawie i wróciliśmy przed mój dom.
- Tutaj mieszkam. - uśmiechnęłam się i pokazałam im mój dom, który wygląda tak.
Z zewnątrz mały i skromny, ale za to w środku bardzo przestronny. Do tego ma duży ogródek.
- Chodźcie. - powiedziałam do nich i przecisnęłam się pomiędzy deskami płotu. Koty powtórzyły mój ruch.
- Skayres, Logan! Co wy tu robicie? - usłyszałam znany mi głos. Podniosłam głowę i ujrzałam koleżankę mamy Pati. To chyba mama Magdy.
- Miau... - tylko tyle wydali z siebie Logan i Skayres. Zaraz potem zaczęli się ocierać o nogi kobiety.
- Sadza kochanie jesteś! - usłyszałam głos mojej drugiej właścicielki (mamy Patrycji jakby co xD). Wzięła mnie na ręce i zaczęła głaskać. Po jakimś czasie z nowymi znajomymi poszłam do ogródka.
Logan i Skayres usiedli na drewnianej ławeczce, a ja na mój kamień. Rozmawialiśmy, aż usłyszałam głos otwierania kociej puszki.
- Głodni? - zapytałam uśmiechnięta.
<Logan, Skayres?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz