niedziela, 8 września 2013

Od Sadzy - CD historii Stefana

Propozycja Stefana była mi na łapę. Moje rzadkie pod względem gęstości futro nie chroniło mnie przed zimnem więc przeziębienie miałam już załatwione.
- Jeżeli nie sprawia Ci to problemu to dziękuję. - powiedziałam zawstydzona.
- Nie ma sprawy. - odparł, następnie ruszyliśmy w stronę mojego domu.
Całą drogę strasznie marzłam więc co krok przysuwałam się trochę do Stefana. Mimo iż jest tej samej rasy co ja futro miał bardziej gęste i miękkie ;3 Śnieg padał coraz bardziej, a wiatr z każdą chwila przybierał na sile. Nie spodziewałam się, że w kilka godzin może rozpętać się taka śnieżyca, a do tego na wsi! Szliśmy wytrwale, chodź ciężko nam to przychodziło, w połowie drogi byłam już zmęczona.
- Chodźmy może do kwatery. - zaproponowałam.
- Dobry pomysł. - odparł.
W drodze do kwatery przyspieszyliśmy kroku więc znaleźliśmy się tam w niecałe 5 minut. Niestety śnieg przykrył potrzaskaną szklaną butelkę, na którą się nabiłam. Wdrapywanie się po drzewie było dla mnie prawdziwą męczarnią. Oczywiście ani razu nie jęknęłam, nie chciałam wyjść na mięczaka przy Stefanie.
- Nareszcie. - odsapnął kocur siadając na jednej z poduszek.
- ... - ja nic nie mówiąc usiadłam naprzeciw niego. Stefan wziął w pyszczek jeden z koców i niezdarnie, lecz uroczo przykrył mnie nim. - Dziękuję. - szepnęłam zawstydzona.
- Coś za dużo razy mi dziękujesz. - zaśmiał się również się przykrywając. - Mmm... Ciepełko.
- Hehe. - zachichotałam wyciągając przed siebie przednią ranną łapę, bałam się, że wda się zakażenie, czy coś więc zaczęłam ją czyścić.
- Co Ci się stało?
- Nic, to tylko mała ranka.
- Nastąpiłaś na to szkło niedaleko drzewa?
- Tak, a skąd to wiesz. - zapytałam zdziwiona.
- Bo ja też. - odparł również wyciągając przed siebie ranną łapę. Bycie rannym nie jest zabawne, ale my zaczęliśmy się z tego śmiać.
- Dlaczego nic nie powiedziałeś? - zapytałam zwijając się w kłębek.
- Nie chciałem wyjść na sierotę. - oznajmił. - A ty?
- To samo. Bałam się, że uznasz mnie za jakiegoś mięczaka, gdy zacznę gadać "Jestem ranna!" itp.
- Ale z nas ciamajdy.
- Nie inaczej.
Rozmawiałam z Stefanem jeszcze jakieś 10 minut, gdy zajrzałam za okno (było zasłonięte kocem z dziurami) zorientowałam się, że jest już ciemno, a nie mogło być więcej niż 30 min po 17:00! Postanowiłam, że nie ma sensu wracać do domu, Stefan tylko się ze mną zgodził. Wiem, że koty widzą doskonale w ciemności, ale miałam więcej powodów by zostać w kwaterze niż wyjść na zewnątrz. Po:
1. W kwaterze zrobiło już się ciepło i przytulnie.
2. W kwaterze jest bezpieczniej.
3. Było przy mnie doskonałe towarzystwo ;3

- Robi się coraz zimniej. - miauknęłam.
- Racja.
- Wiesz co.... Albo i nie. - zakończyłam szybko zawstydzona tym co mi przyszło do głowy.
- Sadzo powiedz. - zachęcił mnie muskając mój nos swoim ogonem dla zabawy.
- No dobra, ale się nie śmiej. - zagroziłam poważnie. - Przyszło mi do głowy, że gdybyśmy leżeli obok siebie tak wiesz, pod jednym kocem byłoby nam cieplej w nocy. - wyszeptałam szybko mrużąc oczy.

<Stefan? ^^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz