- Sasaa... pousz i - usłyszałam bełkot kocura. Podniosłam zdziwiona łebek i zaczęłam się rozglądać.
Stefan był przymrożony językiem do dużego sopla lodu. Z olbrzymim uśmiechem na pysku podbiegłam do niego.
- Możesz powtórzyć? - zapytałam o mało nie pękając ze śmiechu.
- Pousz! - wyseplenił.
- Pomyślmy, pomyślmy... - powiedziałam z złośliwym uśmieszkiem. - Uargumentuj mi, dlaczego?
- Susa bledze sle maltwlc. - odparł, zrozumiałam to "Zuza będzie się martwić"
- Oj tam. Przecież jestem drugim Stefanem. Stefania ;3 Zuza na pewno mnie polubi. - zaśmiałam się zgryźliwie, na co on tylko zabuczał. Rozglądnęłam się w około poszukując czegoś twardego i płaskiego jak na przykład; kamień. Gdy już znalazłam szybko do niego podbiegłam i zaczęłam ostrzyć w miarę możliwości pazurki.
- Ne odhod! - krzyknął kocur, lecz nie zważając na to kontynuowałam zajęcie. Jak na złość musiał zawiać wiatr, unosząc drobinki śniegu oraz sypiąc je wprost w moją twarz. Kichnęłam, na co Stefan się zaśmiał co brzmiało komicznie xd Z naostrzonymi pazurami podbiegłam do sopla przy którym stał.
- Nie ruszaj się. - powiedziałam i zaczęłam skrobać lód.
Szło mi to o wiele wolniej niż myślałam. W filmach, które oglądała Patrycja jako dziecko koty pazurami przecinały szkło, żeby okraść bank czy coś, a ja nawet nie potrafię rozłamać szkła. Stefan zaproponował żebym poszła po pomoc, ale ja tak łatwo się nie dałam. Ze złości walnęłam łebkiem w lód, który przełamał się na pół.
- Widzisz? Po co byłaby nam pomoc. - machnęłam dumnie ogonem.
- A telaz odcep to. - odparł pokazując na dość duży kawałek sopla.
- Hm... Chodźmy może do Zuzy? Ona Ci to jakoś odczepi. - dodałam. Kocur pokręcił głową na "tak" więc ruszyliśmy.
- Ne odhod! - krzyknął kocur, lecz nie zważając na to kontynuowałam zajęcie. Jak na złość musiał zawiać wiatr, unosząc drobinki śniegu oraz sypiąc je wprost w moją twarz. Kichnęłam, na co Stefan się zaśmiał co brzmiało komicznie xd Z naostrzonymi pazurami podbiegłam do sopla przy którym stał.
- Nie ruszaj się. - powiedziałam i zaczęłam skrobać lód.
Szło mi to o wiele wolniej niż myślałam. W filmach, które oglądała Patrycja jako dziecko koty pazurami przecinały szkło, żeby okraść bank czy coś, a ja nawet nie potrafię rozłamać szkła. Stefan zaproponował żebym poszła po pomoc, ale ja tak łatwo się nie dałam. Ze złości walnęłam łebkiem w lód, który przełamał się na pół.
- Widzisz? Po co byłaby nam pomoc. - machnęłam dumnie ogonem.
- A telaz odcep to. - odparł pokazując na dość duży kawałek sopla.
- Hm... Chodźmy może do Zuzy? Ona Ci to jakoś odczepi. - dodałam. Kocur pokręcił głową na "tak" więc ruszyliśmy.
~droga do domu Stefana~
Stojąc przed domem Stefana myśleliśmy jak samiec ma się zachować, gdy wejdzie do domu. Nie wiadomo co pomyśli sobie Zuzanna, gdy go zobaczy.
- To mose wsoce od lazu na kolala? - zaproponował co było dość dobrym pomysłem.
- Taaak... I bądź taki przygnębiony. - dodałam z uśmiechem. W sumie jego właścicielka od razu powinna się zorientować, że coś dolega jej pupilowi. - No leć już.
Stefan przecisnął się pod płotem i wskoczył do domu przez okno. Pewnie właściciele zostawili je otwarte specjalnie, by mógł wskoczyć. W końcu... Kto zostawia otwarte okna w zimę? Stojąc tak patrzyłam przez chwilę na obraz za szybą (okna). Widziałam jak Stefan wskakuje na kolana Zuzy, potem ona przez chwilę go głaskała aż zauważyła sopel. Chwyciła kota pod pachę i zniknęła wgłąb domu. Kocur z każdą chwilą coraz bardziej mi się podobał. Chyba się zakochałam...
Nie wiem ile czasu minęło, ale w końcu Stefan wrócił. Był zdziwiony, że wciąż czekam.
- Ty cały czas tutaj siedziałaś?
- E tam... Parę minut.
- Sadzo minęła chyba godzina. - powiedział zdziwiony lecz szło wyczuć śmiech w jego słowach.
- Ojć. - zaśmiałam się. - Dobra mniejsza z tym. Jak tam poradziła sobie Zuza?
<Stefan, dokończ ;3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz