- Widzę, że w dobrym humorze. - powiedziała.
- A jak mam być w złym? Właśnie zostałem partnerem najwspanialszej kotki na świecie! - wykrzyknąłem.
- Hehe... Oby Patrycja to zauważyła. - westchnęła kotka.
- Co masz na myśli?
- No bo wiesz... Papi zawsze marzyła o hodowli. Podsłuchałam jej rozmowę z mamą, podobno ma tu przyjechać jakaś kotka bengalska.
- Co?! Nie rób sobie ze mnie jaj!
- Nie robię. - odparła ze skwaszoną miną. - Ale zawsze można wszystko odwołać.
- Oby... Nie przeżyję jeśli będę musiał być z inną kotką. - westchnąłem wskakując przez okno do domu.
- Może pokażcie przy Pati, że się kochacie? No wiesz... Miziajcie się noskami itp. - zaśmiała się Sadza również wskakując.
- Nie wiem... Obgadam to jeszcze z Tel. - zwinąłem się w kłębek na szafie.
- Tel... Jak uroczo! - moja współlokatorka również się zwinęła w kłębek, ale ona na kocu. Poszliśmy spać...
~nazajutrz~
Już z samego rana pobiegłem do domu mojej ukochanej. Nim wyszła zerwałem jedną stokrotkę, która była jeszcze z brzegu lekko różowa.
- Wolv! - usłyszałem radosny krzyk mojej partnerki.
- Tel! - również krzyknąłem i wtedy ona wskoczyła mi w ramiona. Pocałowaliśmy się, a zaraz potem włożyłem stokrotkę za jej ucho.
- O... Dziękuje. - szepnęła. - Co tam u Ciebie?
- Nie za dobrze... A u Ciebie?
- A wszystko gra. Zaraz, zaraz... Czemu nie za dobrze? - zapytała troskliwie.
- No, bo Patrycja zawsze marzyła o hodowli i podobno za niedługo ma tu przyjechać jakaś kotka bengalska.
- Żartujesz?
- Niestety nie... Co teraz?
<Telara, brak weny T^T>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz