Po jakimś czasie spacerowania po lesie zaczęło się ściemniać, co sprawiło, że las fascynował mnie jeszcze bardziej. Głuchą, przyjemną ciszę przerwał głos Swift.
- Tony... - zaczęła.
- Tak?
- Wiesz może jak stąd wyjść?
- Eee...Tak to chyba stamtąd. - odparłem wskazując na dróżkę naprzeciw nas. - Nie, nie to stamtąd. - dodałem, bo zauważyłem drugą drogę.
- Wiesz co...Szczerze mówiąc trochę się boje. - powiedziała i po chwili w krzakach coś zaczęło warczeć. - Tony co to jest?
- Nie mam zielonego pojęcia. - odparłem i zacząłem się skradać do tego czegoś.
- Co ty robisz? - szepnęła. - A co jeśli to pies?
- Słuchaj mała... - zacząłem.
- Nie mów do mnie "mała". - poprawiła mnie.
- Okey Swift. A więc słuchaj... Życie nauczyło mnie, że nie mam się czego bać i cały strach powinno się "przetwarzać" na jakieś pozytywne emocje jak zainteresowanie, czy coś. Tak więc mam zamiar sprawdzić co tam jest nawet jeśli to pies.
- Dobrze idę z tobą. - odparła i podbiegła do mnie.
Ja od razu odwróciłem się i z entuzjazmem wskoczyłem w krzaki. Zacząłem się rozglądać i w końcu znalazłem to co warczało, a raczej skrzeczało. To była najzwyczajniejsza gumowa kura, która zamiast piać skrzeczała, bo była trochę nadużyta. Wziąłem ją w łapy i wtedy podeszła do mnie Swift.
- Widzisz? Nie miałaś się czego bać. - zaśmiałem się lecz jej wzrok utkwił gdzieś za mną. Widziałem w jej oczach wyraźny strach. - Co jest?
- Ta... ta kura. Tony... Ona, ona... Jest chyba... JEGO! - wykrzyknęła kotka wskazując coś za mną. Pewny siebie odwróciłem się i z zdumienia upuściłem zabawkę. Za nami stał z krwi i kości Amerykański PitBull Terrier. Podobno to najagresywniejsza z ras psów. Wyglądał on tak:
Najgroźniejszej mordy nie miał, ale i tak ta masywna budowa... Na świecie jest niewiele rzeczy, które mnie przerażają, a to właśnie jedna z nich.
- Wycofuj się powoli. - szepnąłem kotce na ucho.
Szliśmy powoli, kroczek po kroczku, aż stało się. Jest jesień, wokoło pełno suchych liści. Nadepnąłem na jednego, który pękł wydając przy tym charakterystyczny dźwięk. Pies od razu spojrzał na nas i zaczął się dziki pościg.
<Swift, dokończ proszę>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz